– Albo pan go zabiera dzisiaj, albo po prostu przywiążę go przy drodze – powiedział zirytowany mężczyzna w drogiej kurtce i popchnął smycz przez ladę. Weronika podniosła wzrok z dziennika przyjęć i zacisnęła zęby. Na drugim końcu smyczy siedział duży czarny pies o mądrych oczach. Nie szczekał, nie szarpał się, nie skomlił. Tylko patrzył na […]