Pies pojawił się przy piekarni w ostatnim tygodniu września, gdy rankami pachniało już mokrą ziemią i dymem z pieców komunalnych. Nikt nie widział, skąd przyszedł. Po prostu pewnego ranka Jadwiga Kowalska skręciła za róg w stronę swojej piekarni, a on siedział na ganku. Duży, rudy, z białą piersią i nierówno obciętym ogonem. Kosmate futro zbiło […]