Obraz Boga – Fundament człowieka
Temat Obrazu Boga należy do jednych z najgłębszych i najbardziej fascynujących zagadnień w naukach humanistycznych i społecznych. W literaturze przedmiotu często rozważa się najważniejsze aspekty ludzkiej egzystencji, takie jak ciało, dusza i miłość, które wspólnie tworzą pełny obraz człowieka. Niniejszy tekst uświadamia, jak te trzy elementy współistnieją i wzajemnie się przenikają, kształtując unikalny portret ludzkiej istoty.
Jednakże, te fundamentalne wymiary nie wyłaniają się w próżni. Ich prawdziwe źródło i afirmację należy dostrzec w Bóstwie, które posiada Obraz i Podobieństwo Osoby Boga. Za zasłoną materialnego świata kryje się Obraz Boga – Osoba, w której przenikają się płaszczyzny Bóstwa, Ducha i Miłości. Jest to odwieczna i wszechobecna moc, działająca w kosmosie. To z twórczego aktu Bóstwa wypływa istniejąca materia, w Duchu tkwi plan wszelkich stworzonych bytów, a w Miłości wszystko znajduje swoje rzeczywiste istnienie.
Nie oznacza to, iż obszar poza Nim jest Jego esencją czy substancją. Jest jednak stworzone mocą Bóstwa. Dopiero zagłębiając się w wewnętrzne relacje, możemy dostrzec rzeczywistość Obrazu i Podobieństwa w ich ściślejszym znaczeniu – w odniesieniu do osób, które otrzymały życie jako dar.
Rozważając to w szerszym, ogólnym kontekście istniejącej rzeczywistości, widzimy, jak wszyscy – naukowcy, odkrywcy, geologowie, a także my, poddający się różnorodnym teoriom – zostaliśmy ukształtowani. Teorie takie jak darwinizm czy ewolucjonizm, choć wniosły pewien wkład, często przyczyniły się do regresu i spustoszenia w moralności człowieka. Przyjmowanie tych koncepcji, zwłaszcza w oderwaniu od ich duchowego kontekstu, nierzadko prowadziło do utraty fundamentów zdrowej moralności, otwierając furtkę do tzw. rozpusty – pragnienia wykorzystania świata, dopóki trwa młodość i realizowane są lata.
Człowiek winien poznać korzenie swojego życia, dostrzec Obraz i Podobieństwo, które otrzymał w darze od Boga w akcie pierwotnej prokreacji. Należy odczytać własną egzystencję ciała, duszy i miłości w świetle Źródła Życia, odrzucając fikcje propagowane przez destrukcyjne prądy, które hamują rozwój i prowadzą do wielu nieszczęść. Droga do zrozumienia i dotarcia do prawdy bywa trudna, ale jest konieczna dla własnego dobra.
Niestety, oddalenie od Boga wciąż jest obecne, a współczesne czasy przynoszą nowe destrukcyjne zjawiska, które podważają samą istotę człowieczeństwa i podcinają jego korzenie. Samostanowienie o sobie, przekonanie o absolutnej własności ciała i prawa do jego dowolnego rozporządzania, prowadzi do tendencji takich jak wybór płci wbrew naturze i wbrew darowi Boga. Egoizm urósł do tego stopnia, iż osoby myślące zdroworozsądkowo są uznawane za wrogów postępu, a destrukcja błędnie klasyfikowana jako postęp. Tendencje dotyczące samostanowienia o swojej płciowości stały się wszechobecne. Ci, którzy bronią prawdy, iż małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, a inne formy partnerstwa nie mają z nim nic wspólnego, są narażeni na oszczerstwa, prześladowania, a choćby utratę pracy. Co gorsza, pojawiają się choćby tendencje do pozbawiania życia tych, którzy stają w obronie prawdy.
Jakie są przyczyny wymyślania nowych teorii o pochodzeniu człowieka? Stańmy w prawdzie! Teorie te są tworzone, by podkreślić rzekomą `mądrość`, rzekome odkrycia i zasługi dla ludzkości, by promować postępowość. Powiedzmy otwarcie: chodzi o wzbudzenie podziwu, osiągnięcie profitów i uznania. choćby jeżeli nie ma świadomego zamiaru manipulacji, to brak uwzględnienia praprzyczyny, jaką jest Bóg, prowadzi do pozbawienia osoby ludzkiej fundamentu zdrowego oparcia i stwarza pole do manipulacji i wykorzystywania dla własnych celów.
Widzimy również, iż akt prokreacji Boga jest ukryty w każdej płaszczyźnie osoby ludzkiej, zawarty w sensie DNA, które kształtuje dany byt. To nie leży w interesie pseudonaukowców, ponieważ nie podkreśla ich osobistych dokonań. Cóż wielkiego jest w stwierdzeniu istnienia mądrości Odwiecznego Boga, skoro wie o tym każdy człowiek? Nowe teorie są często świadomie lub nieświadomie tworzone, by odsunąć Boga od świadomości ludzkiej, pozbawić człowieka relacji w Obrazie i Podobieństwie, izolując go od współżycia z Bogiem jako Rodzicem.
Kiedy mówi się o ewolucji człowieka, wskazując na hipotetycznego `niderlandczyka` jako początek, pomija się kwestię jego pochodzenia – jakby zaistniał samoczynnie. Co więcej, ogranicza się możliwość działania Boga: jeżeli mógł stworzyć wszelkie inne byty, dlaczego nie mógł stworzyć człowieka? Stąd założenie, iż człowiek musiał wyłonić się z zwierzęcia. Taki pseudonaukowiec dąży do przypisania sobie zaszczytnego miana odkrywcy pochodzenia człowieka. Co najbardziej niebezpieczne, niweluje on osobową relację człowieka z Bogiem, wpychając go w zewnętrzną relację ze zwierzęciem.
Wszystkie te dewiacje stają się skutecznym narzędziem w rękach manipulatorów. Pozwalają odciągnąć człowieka od zdrowych zasad moralnych, od poznania obiektywnego Dawcy Życia, co umożliwia manipulowanie nim i wykorzystywanie według własnych zapędów. Wynika to z braku dostrzeżenia kluczowych płaszczyzn – ciała, duszy i miłości – oraz potrzeby afirmacji `pierwiastków życia` (Rdz 1,30). Inny `pierwiastek życia` potrzebuje ciało, inny dusza, a jeszcze inny miłość, a wszystko to jest scalone w strukturze człowieka. Każda z tych płaszczyzn posiada swoje cząstkowe DNA, choć wspólnie scalone w jedności osoby ludzkiej, według której wzrasta i osiąga sens swojego żywota.
Dlatego pojawia się tak dziwna kwestia: niektórzy chcieliby płaszczyznę cielesną człowieka wcisnąć do tej samej płaszczyzny, na której funkcjonują zwierzęta, upatrując w tym swoje metody badawcze i sprawcze. Czynią tak, ponieważ zauważają podobieństwo w funkcjonowaniu ciała człowieka i zwierząt. Jest to jednak jedynie obserwacja zewnętrzna, która nie dostrzega wewnętrznej relacji do płaszczyzny Bóstwa Boga, na której funkcjonuje ludzkie ciało i cała struktura osoby ludzkiej.
Przypisywanie człowiekowi błędnych teorii o jego pochodzeniu, zamierzone czy nie, prowadzi do oczywistych skutków: człowiek oddala się od prawdziwej płaszczyzny, na której pojawia się osobowe życie. Tę płaszczyznę objawia Księga Rodzaju, mówiąc: `Uczyńmy człowieka na nasz Obraz i nasze podobieństwo` (Rdz 1,26) oraz `także zostały uczynione wszelkie zastępy niebieskie` (Rdz 2,1).
Co to oznacza? Że byty w pojęciu osoby mają odmienne płaszczyzny istnienia, tak samo dotyczy to sfer niebieskich, jak i ziemskich. Mówimy tutaj o osobach, które otrzymały życie od istniejącego odwiecznie Boga, o osobach anielskich i ludzkich, o osobach żyjących na innych planetach, w innych wymiarach egzystencji. Kiedy mówimy o powołanych do istnienia Dzieci w Pierwotnej Prokreacji, takich jak Syn Boży, zastępy niebieskie i człowiek, nie rozstrzygamy o tym, kto posiada w swojej strukturze osobowej pełnię Bóstwa, Ducha i Miłości. Naszym zadaniem jest ukazanie wewnętrznych relacji istniejących między Dawcą Życia a biorcą.
Jeśli spojrzymy na płaszczyznę ludzką, dostrzegamy jej podział na męską i żeńską. Idąc dalej, mamy różne rasy, które różnią się między sobą, jednak nie różnią się co do istoty, osoby i jej godności. Patrząc na całokształt różnych płaszczyzn, należy powiedzieć o ich ogromnej wielości, która zawiera się w trzech głównych poziomach relacji: Bóstwa, Ducha i Miłości. Nie możemy postrzegać ograniczonych sposobów, jakby Bóg nie miał możliwości dania życia osobom o różnorodnym DNA. jeżeli w wymiarze biologicznym widzimy ich wielość, to także istnieje ogrom istnienia w innych wymiarach: duchowym i miłości. Tym zagadnieniem zajmiemy się w dalszych poszukiwaniach obiektywnej prawdy.














