Unijna dyrektywa wysoko stawia poprzeczkę. Co to oznacza dla mieszkańców?
Każdego dnia krakowianie produkują tyle ścieków, iż gdyby wylać je na płytę Rynku Głównego, sięgałyby powyżej pierwszego piętra kamienic. Ta wizja może być przerażająca, ale służy jedynie do zobrazowaniu skali. Na szczęście codziennie dwie krakowskie oczyszczalnie ścieków Płaszów i Kujawy odbierają nieczystości z całego miasta i gmin ościennych, również te dowożone przez wozy asenizacyjne opróżniające szamba.
Od śmiałego planu do gigantycznego kolektora
Historia ochrony Krakowa przed wielką wodą i zanieczyszczeniami ma ponad sto lat. Już w 1917 roku inżynier M. Voit, na wniosek Dyrekcji Dróg Wodnych, zaproponował przełomowe rozwiązanie, zamiast budować kosztowne przepompownie, postanowił przerzucić ścieki z lewego brzegu Wisły na prawy. Choć realizacja tej koncepcji zajęła blisko trzy dekady, to właśnie ona stała się fundamentem dzisiejszego systemu kanalizacyjnego. Kluczowym elementem tej układanki jest Kolektor Płaszowski, którego budowę rozpoczęto w 1951 roku. To podziemny gigant o wymiarach 4 na 4,5 metra, zdolny przetransportować ponad 21 metrów sześciennych ścieków na sekundę. To nim nieczystości z całego miasta trafiają do oczyszczalni, która dziś musi mierzyć się z nowymi wyzwaniami wynikającymi choćby ze zmieniających się nawyków żywieniowych mieszkańców.
– Zupełnie inaczej wygląda dziś kaloryczność i ilość ładunków wpływających do oczyszczalni. Odżywiamy się inaczej, jemy więcej białka, co bezpośrednio przekłada się na proces oczyszczania. Musimy być przygotowani na większe stężenia i większą kaloryczność osadu – wyjaśnia Piotr Ziętara, prezes Wodociągów Miasta Krakowa.
Dwa etapy, które decydują o wszystkim
Oczyszczalnia ścieków Płaszów to skomplikowany organizm, który pracuje nieprzerwanie. Skala jest ogromna, a sam kolektor doprowadzający ścieki można porównać do parkingu dla 240 autokarów. Nad całością czuwają systemy automatyki oraz dyspozytorzy, którzy monitorują ciągłość procesu.
Pierwszym etapem jest oczyszczanie mechaniczne. To tutaj ścieki są cedzone jak na sitach. Na kratach gęstych zatrzymywane są największe zanieczyszczenia np. tekstylia, kamienie czy większe materiały higieniczne. Ostatnio pracownicy oczyszczalni natknęli się na sztućce, ale to nie koniec długiej listy. Na kraty rzadkie trafiają m.in.:
– patyczki do uszu i nici dentystyczne
– żyletki
– chusteczki nawilżane, które niestety nie rozpuszczają się jak papier
– resztki jedzenia
– oleje i farby, a choćby gruz
– lekarstwa

Każdego dnia to około 4 tony odpadów. Dalej ścieki płyną do piaskowników i osadników, gdzie zwalniają. Cięższe frakcje opadają na dno, a tłuszcze unoszą się na powierzchni. Codziennie oddziela się tu około 8 ton piasku, który jest ponownie wykorzystywany.
– Jako pierwsi opracowaliśmy metodę odzysku tego surowca i wykorzystujemy go między innymi podczas remontów sieci wodociągowo-kanalizacyjnej. To pokazuje, iż ekologia może iść w parze z technologią – podkreśla Piotr Ziętara, Prezes Zarządu Wodociągów Miasta Krakowa
Drugi etap to oczyszczanie biologiczne, czyli serce całego systemu. W ogromnych reaktorach, odpowiadających wielkości boisk piłkarskich, żyją miliardy pożytecznych mikroorganizmów, które rozkładają zanieczyszczenia organiczne, naśladując naturalne procesy zachodzące w przyrodzie. W osadzie czynnym znajdują się np.: kilka rodzajów ameb i orzęsek, niesporczaki, bakterie nitkowate. To one „zjadają” zanieczyszczenia organiczne, naśladując tym samym naturalne procesy oczyszczania zachodzące w rzekach i jeziorach. A co z odpadami? Tu kluczowa jest wysoka jakość utylizacji. Dzięki Stacji Termicznej Utylizacji Osadów, liczbę odpadów zredukowano o 90 proc. Co więcej, oczyszczalnia produkuje biogaz, który pokrywa ponad 50 proc. zapotrzebowania na energię elektryczną obiektu i 100 proc. zapotrzebowania na ciepło.
Energia surowca. Potencjał, którego nie można zmarnować
Na tym jednak rola oczyszczalni się nie kończy. To dziś jeden z najbardziej wymagających i jednocześnie najbardziej perspektywicznych obiektów infrastrukturalnych w Krakowie.
Płaszów to największa oczyszczalnia ścieków w Małopolsce, obsługująca blisko 780 tysięcy mieszkańców i przyjmująca ponad 165 tysięcy metrów sześciennych ścieków na dobę. To skala, która niesie ze sobą konkretne wyzwania. Różnorodność ścieków oraz ich zmienna jakość sprawiają, iż utrzymanie stabilności procesów technologicznych wymaga nie tylko doświadczenia, ale i ciągłych inwestycji.
Choć wprowadzono tu wiele nowoczesnych rozwiązań, jak mikroturbiny gazowe czy turbina wodna wykorzystująca przepływ oczyszczonych ścieków, były to działania punktowe. Przełom nastąpił dopiero w 2021 roku wraz z rozpoczęciem szerokiej modernizacji finansowanej m.in. z Funduszy Norweskich.
W jej ramach powstały nowe zbiorniki biogazu, zwiększono możliwości jego magazynowania oraz zainstalowano dodatkowe jednostki kogeneracyjne. Potencjał jest ogromny, ale droga do pełnej niezależności jeszcze przed oczyszczalnią.
Nowe prawo unijne. Ile czasu mamy na wprowadzenie zmian?
Od 2025 roku w całej Unii Europejskiej obowiązuje nowa dyrektywa ściekowa. To największa zmiana przepisów od ponad trzech dekad i realna rewolucja w branży wod-kan. Co to oznacza w praktyce? Po pierwsze oczyszczalnie będą musiały usuwać nie tylko klasyczne zanieczyszczenia, ale także mikrozanieczyszczenia, takie jak pozostałości leków czy kosmetyków. Po drugie normy dotyczące azotu i fosforu zostaną jeszcze bardziej zaostrzone. Po trzecie i najważniejsze oczyszczalnie mają stać się energetycznie samowystarczalne.
Dla mieszkańca oznacza to jedno – lepszą ochronę środowiska, czystsze rzeki i jeszcze większą troskę o bezpieczną wodę, ale także większą odpowiedzialność za to, co trafia do rzek. Dla Wodociągów Miasta Krakowa to ogromne wyzwanie inwestycyjne i technologiczne. Oczyszczalnie w UE do 2045 roku, będą musiały także stopniowo zwiększać udział energii odnawialnej, aż do osiągnięcia pełnej równowagi między zużyciem, a produkcją.
– Spokojnie, ten proces jest rozłożony na lata. Jako Wodociągi Miasta Krakowa musimy zapewnić 20 proc. energii z własnych źródeł do 2030 roku, 40 proc. do 2035, a 70 proc. do 2040 roku i to nie koniec. Te działania mają doprowadzić nas do pełnej samowystarczalności w 2045 roku. Na szczęście jesteśmy na dobrej drodze, bo od lat wdrażamy innowacyjne rozwiązania i działamy zgodnie z planem i przez najbliższą dekadę będziemy się go trzymać – opowiada Piotr Ziętara, Prezes Zarządu Wodociągów Miasta Krakowa.
Zakład Oczyszczania Ścieków Płaszów już dziś przygotowuje się na te zmiany. Planowane inwestycje obejmują rozwój produkcji biogazu, modernizację instalacji oraz dalszą rozbudowę odnawialnych źródeł energii. W grę wchodzi także odzysk fosforu i jeszcze bardziej efektywne wykorzystanie osadów ściekowych. To kierunek, który zmienia sposób myślenia o oczyszczalni. To już nie tylko miejsce utylizacji, ale element gospodarki obiegu zamkniętego. Dlatego kluczowa jest edukacja. Wodociągi Miasta Krakowa starają się przekonać każdego mieszkańca Krakowa po przez kampanię „To się w ścieku nie mieści” , do bycia ambasadorem tego tematu w swoim domu.
To się w ścieku nie mieści! Wspólna odpowiedzialność
Wystarczy brak wiedzy, wygoda, złe nawyki, by coś, co powinno trafić do kosza, wylądowało w toalecie. Problem w tym, iż krakowska kanalizacja może to zapamiętać na długo. Zator, awaria na oczyszczalni to skutki bezmyślności i braku troski o wspólne dobro. Do sieci trafiają nie tylko podpaski, patyczki do uszu, waciki, tampony ale i skorupki z jajek, lekarstwa, ubrania czy odpady po remontach. I o zgrozo, lista jest długa – a to naprawdę się w ścieku nie mieści! Na dodatek, to nie są pojedyncze przypadki, ale codzienność, z którą mierzą się pracownicy oczyszczalni.
Kampania edukacyjno-informacyjna „To się w ścieku nie mieści!”, kierowana do mieszkańców Krakowa, przypomina o prostej zasadzie: kanalizacja nie jest miejscem na śmieci. Do toalety czy zlewu nie powinny trafiać ani środki higieniczne, ani resztki jedzenia, ani tłuszcze, ani chemia. choćby rzeczy pozornie „niewinne”, jak chusteczki nawilżane czy fusy z kawy, mogą wyrządzić realne szkody.
To jeden z tych obszarów, gdzie naprawdę wiele zależy od Krakowian. Każda świadoma decyzja przy umywalce czy toalecie przekłada się nie tylko na sprawność całego systemu, ale też na stan środowiska i bezpieczeństwo miasta.
Bo ostatecznie choćby najbardziej zaawansowane technologie nie zastąpią odpowiedzialności mieszkańców. Przecież od codziennych decyzji zależy, czy system, którego każdy z nas jest użytkownikiem, będzie sprawnie działał.




![12-letnia Nela nie miała objawów. Badania wykryły cukrzycę typu 1 [Zdjęcia]](https://www.wkatowicach.eu/assets/pics/aktualnosci/2026-05/DSC_4294.jpg)





