Dziś zapisuję historię Otylii, bo muszę ją zapamiętać. Otylia nie żyła. Ona dogorywała. Siedemdziesiąt dwa lata, kawalerka na Pradze w Warszawie, emerytura, z której do dwudziestego zostawały grosze. I cisza. Pół roku temu Gienek odszedł. Nie do innej – po prostu odszedł. Cicho, we śnie, choćby nie zacharczał. Otylia obudziła się rano, a on już […]