Brygadzista zadzwonił o siódmej rano i powiedział jedno słowo: pies. Grzegorz nie od razu pojął, skąd pies, skoro chodziło o wyburzenie starej szopy. – Jaki znów pies, Witoldzie? – Rudy. Średniej wielkości. Nie daje się podejść, warczy, stoi w drzwiach. Krótko mówiąc, nie możemy pracować. – Was czterech zdrowych facetów z łomami. – Grzegorz, ona […]