Grażyna Kwiatkowska nastawiła czajnik. Zwykły nawyk. Szósta rano, czajnik, kubek, ganek. I tak każdego dnia. Herbata się zaparzyła. Grażyna wyszła na ganek, usiadła na schodku. Podwórko powitało ją znajomym widokiem: grządki z cebulą, krzywy płot, który Wiktor zawsze obiecywał naprawić, furtka na zardzewiałych zawiasach. I miska. Niebieska plastikowa miska z pęknięciem na brzegu. Pusta. Czysta. […]