PMOS zamiast PCOS. Ta choroba dotyczy choćby 1 na 10 kobiet

sexed.pl 15 godzin temu

To tylko jedna litera, ale dla milionów kobiet na świecie może oznaczać ogromną zmianę. PCOS, czyli zespół policystycznych jajników, oficjalnie zmienia nazwę na PMOS. Poprzednia nazwa od początku była problematyczna. Nie tylko sugerowała obecność torbieli, których w rzeczywistości nie ma, ale też redukowała złożone zaburzenie metaboliczno-hormonalne do jednego narządu. To właśnie dlatego coraz więcej ekspertów uważało, iż stara nazwa utrudnia diagnozę, leczenie i społeczne zrozumienie choroby.

Dlaczego zmieniono nazwę PCOS na PMOS?

Jakie są objawy PMOS?

PMOS a nadprodukcja androgenów i insulinooporność

Zwiększanie masy ciała a PMOS

Jak diagnozuje się PMOS?

Jaki jest wpływ PMOS na zdrowie psychiczne?

PMOS a ryzyko innych chorób

Jak wygląda leczenie PMOS

od dzisiaj PCOS będzie nazywane PMOS – polyendocrine metabolic ovarian syndrome, co można przetłumaczyć jako wieloendokrynologiczny metaboliczny zespół jajnikowy. Za zmianą stoi ponad dekada dyskusji prowadzonych przez lekarzy, badaczy i organizacje pacjenckie, które od lat przekonywały, iż dotychczasowa nazwa nie tylko upraszcza problem, ale wręcz wprowadza w błąd. Bo PMOS nigdy nie był wyłącznie „problemem z jajnikami”.

PCOS. Nowa nazwa ma pokazać, czym jest to schorzenie

Decyzję ogłoszono podczas Europejskiego Kongresu Endokrynologicznego w Pradze oraz na łamach prestiżowego „The Lancet”.

Dotychczasowe określenie PCOS sugerowało, iż głównym objawem schorzenia są torbiele na jajnikach. Tymczasem eksperci podkreślają, iż osoby z tym zaburzeniem często nie mają żadnych torbieli, a same zmiany widoczne w badaniu USG nie są torbielami, ale pęcherzykami jajnikowymi, których rozwój został zatrzymany.

W zdrowym organizmie każdego miesiąca dojrzewa kilka pęcherzyków zawierających komórki jajowe, ale zwykle tylko jeden osiąga pełną dojrzałość i uwalnia komórkę jajową podczas owulacji. W przypadku PMOS ten proces zostaje zaburzony — pęcherzyki zatrzymują się na wcześniejszym etapie rozwoju, a owulacja często w ogóle nie następuje.

PMOS to nie tylko kwestia płodności. Jakie mogą być objawy?

Przez lata wiele kobiet słyszało o PMOS głównie w kontekście problemów z zajściem w ciążę. Tymczasem eksperci podkreślają, iż schorzenie wpływa na niemal cały organizm i może zmieniać się wraz z wiekiem.

Objawy zwykle pojawiają się już w okresie dojrzewania i mogą wyglądać zupełnie inaczej u różnych osób.

  • U części kobiet dominują nieregularne miesiączki lub ich brak,
  • u innych — trądzik, nadmierne owłosienie twarzy i ciała, wypadanie włosów na głowie czy szybkie przybieranie na wadze.
  • Niektóre przez lata zmagają się wyłącznie z przewlekłym zmęczeniem, problemami metabolicznymi albo trudnościami z utrzymaniem stabilnej masy ciała.

Lekarze podkreślają, iż PMOS jest schorzeniem trwającym całe życie. Na różnych etapach życia inne objawy mogą wysuwać się na pierwszy plan — dla części osób najważniejsza będzie płodność, dla innych ryzyko cukrzycy, problemy z wagą, zdrowie psychiczne albo choroby serca.

Nadprodukcja androgenów

Jednym z najważniejszych elementów PMOS jest nadprodukcja androgenów, czyli hormonów określanych często jako „męskie hormony płciowe”. Kobiety również naturalnie je produkują, jednak osoby z PMOS mają ich zwykle znacznie więcej.

To właśnie nadmiar androgenów odpowiada za wiele objawów, takich jak nadmierne owłosienie, trądzik czy zaburzenia owulacji.

Naukowcy podkreślają jednak, iż problem jest dużo bardziej złożony.

Insulinooporność zwiększa nadmiar androgenów

U wielu osób z PMOS występuje insulinooporność — organizm słabiej reaguje na insulinę, przez co produkuje jej więcej. A wysoki poziom insuliny dodatkowo pobudza organizm do produkcji androgenów. W efekcie powstaje błędne koło: nadmiar androgenów zwiększa insulinooporność, a insulinooporność prowadzi do jeszcze większej produkcji androgenów.

Przybieranie na wadze

Do tego dochodzi masa ciała. PMOS zwiększa ryzyko przybierania na wadze, a nadmiar tkanki tłuszczowej może dodatkowo nasilać objawy. Osoby z PMOS spalają mniej kalorii po jedzeniu niż osoby bez tego zaburzenia, dlatego często łatwiej przybierają na wadze i trudniej ją tracą — choćby przy podobnej diecie i aktywności fizycznej.

To może prowadzić do ogromnej frustracji i poczucia winy. Wiele kobiet przez lata słyszy, iż „powinny bardziej się starać”, podczas gdy ich organizm funkcjonuje inaczej.

Jak diagnozowano PMOS?

Według Światowej Organizacji Zdrowia PMOS może dotyczyć od 10 do 13 proc. kobiet w wieku reprodukcyjnym. Jednocześnie szacuje się, iż choćby 70 procent osób żyjących z tym schorzeniem nie wie, iż je ma.

Diagnoza opiera się w tej chwili na tzw. kryteriach rotterdamskich. Aby rozpoznać PMOS, muszą występować dwa z trzech objawów: nieregularne miesiączki lub brak owulacji, objawy nadmiaru androgenów albo charakterystyczny obraz jajników w badaniu USG.

To oznacza, iż można mieć PMOS bez „policystycznych jajników” albo bez zaburzeń miesiączkowania. I właśnie ten paradoks przez lata pokazywał, jak bardzo myląca była wcześniejsza nazwa.

PMOS wpływa także na zdrowie psychiczne

Eksperci coraz częściej podkreślają, iż PMOS nie jest wyłącznie zaburzeniem hormonalnym czy metabolicznym. Choroba bardzo silnie wpływa również na psychikę.

Badania pokazują wyższe ryzyko depresji, stanów lękowych, zaburzeń odżywiania i obniżonego poczucia własnej wartości. Dla wielu kobiet szczególnie trudne są objawy wpływające na wygląd — nadmierne owłosienie, trądzik, wypadanie włosów czy przybieranie na wadze.

Dodatkowo wiele pacjentek przez lata doświadcza bagatelizowania objawów, późnych diagnoz i poczucia osamotnienia. Niektóre dopiero po wielu latach dowiadują się, iż problemy, z którymi się mierzyły, nie były „lenistwem”, „brakiem dyscypliny” czy „urodą”, ale elementem przewlekłego zaburzenia hormonalnego.

PMOS zwiększa ryzyko wielu innych chorób

Nowa nazwa ma również zwrócić uwagę na metaboliczny wymiar schorzenia. PMOS wiąże się bowiem z wyższym ryzykiem:

  • cukrzycy typu 2,
  • nadciśnienia,
  • podwyższonego cholesterolu,
  • chorób sercowo-naczyniowych,
  • bezdechu sennego,
  • raka endometrium.

To jeden z powodów, dla których eksperci tak mocno naciskali na zmianę nazwy. Chcieli odejść od narracji, która sprowadzała problem wyłącznie do płodności i ginekologii.

Leczenie zależy od objawów i etapu życia

PMOS pozostaje schorzeniem nieuleczalnym, ale możliwym do kontrolowania. Leczenie dobiera się indywidualnie w zależności od objawów i potrzeb pacjentki.

U części osób najważniejsze będzie wspieranie płodności i stymulowanie owulacji, u innych regulacja cyklu menstruacyjnego lub obniżanie poziomu androgenów. Stosuje się między innymi antykoncepcję hormonalną, leki wspierające owulację czy strategie związane z redukcją masy ciała i poprawą wrażliwości na insulinę.

Eksperci wiążą też duże nadzieje z nową generacją leków stosowanych w leczeniu otyłości. realizowane są badania sprawdzające, czy mogą one pomagać także osobom z PMOS.

Jedna litera, która może zmienić sposób myślenia o chorobie

Choć zmiana z PCOS na PMOS może wydawać się kosmetyczna, dla wielu osób ma ogromne znaczenie symboliczne. Nowa nazwa ma przypominać, iż to złożone, przewlekłe zaburzenie hormonalno-metaboliczne wpływające na cały organizm, nie tylko na jajniki.

Eksperci przyznają jednak, iż dyskusja prawdopodobnie jeszcze się nie kończy. Część badaczy uważa, iż choćby nowa nazwa przez cały czas zbyt mocno koncentruje się na jajnikach, zwłaszcza iż pojawiają się hipotezy dotyczące możliwej „męskiej formy” tego zaburzenia.

Jedno pozostaje jednak bez zmian: miliony kobiet od lat próbują funkcjonować z chorobą, która była źle rozumiana, często bagatelizowana i sprowadzana wyłącznie do problemów z płodnością. Dla wielu z nich PMOS może być początkiem nowego języka — bardziej precyzyjnego, mniej stygmatyzującego i bliższego temu, czym naprawdę jest to schorzenie.

Idź do oryginalnego materiału