Po 40. zaczynasz tracić znajomych. Dlaczego dojrzałe kobiety mają coraz mniej przyjaciół?

kobietytomy.pl 7 godzin temu

Gdy patrzę w przeszłość, to widzę, iż było prościej. W szkole wystarczyło iść pograć w gumę i poprzerzucać piłkę przez trzepak. Łączył nas “biznes” w wymianie karteczek i kolorowe, takie same gumki w piórniku.

W liceum z kolei przyjaźń to były często po prostu długie telefony. Rozmowy o chłopakach Porady miłosne od koleżanki równolatki, która wcale nie wiedziała o życiu więcej. Jednak wydawało się jej, iż wie. Tak, jak Tobie: gdy to Ty radziłaś. Wypieki na twarzy i chichotanie. Chłopak, który się podobał. Patrzył, ale nic nie mówił. Z czasem zaczął i wtedy było chodzenie razem. Przyjaźń trwała, ale zmieniała się. Traciła berło.

I przyszła dorosłość, która otworzyła całkiem inną, nową przestrzeń. Wyjazdy, śluby, rozwody, pieluchy, praca, obowiązki, rachunki. Potem sławetne 40 urodziny. Radość, ale i nostalgia, refleksja i zabawa…Gra przeciwieństw. A potem myśl, iż zaczyna się tracić znajomych. Czasami uwaga, iż straciło się ich dawno. Dużo szybciej niż przyszła czterdziestka.

Wniosek nie udaje mądrego. Teraz pozostali ci, których już chyba nic nie ruszy z miejsca. Z miejsca tuż obok. Nas. Dlaczego zatem tak jest, iż co do zasady dojrzałe osoby mają coraz mniej przyjaciół?

Paradoksalnie chodzi właśnie o tę dojrzałość

Dojrzałość sprawia, iż poznajemy siebie. I coraz bardziej widzimy świat takim, jaki jest.

Po 40. niekoniecznie mamy mniej potrzebę przyjaźni. Mamy po prostu mniej czasu, mniej energii i mniej cierpliwości do relacji, które nie są wzajemne.

Oznacza to, iż nasza samoświadomość rośnie. W tym również wymagania. Z wiekiem możemy bowiem coraz mniej akceptować. Z uwagi na coraz bogatsze wnętrze, coraz większą wiedzę na temat świata, możemy zwyczajnie wybierać aktywności alternatywne. jeżeli druga osoba nie jest dla nas wystarczająco atrakcyjna, to “przegra” (nieważne, jak brutalnie to zabrzmi) z innymi rozrywkami.

To dlatego przyjaźnie po 40 bywają takie trudne. Musimy mieć ku nim poważny powód. Naprawdę czuć, iż są warte naszego czasu.

Po 40 musimy mieć mocne przekonanie, iż naprawdę warto się spotkać. Zamiast odpocząć po pracy, zmotywować się do kawy na mieście. Przecież mamy obowiązki, mamy też opcje. I to ich obecność sprawia, iż drugi człowiek przegrywa.

Nie mamy wystarczających argumentów, aby się starać. Czujemy, iż inne drogi są lepsze. choćby jeżeli nie przyznajemy tego choćby same przed sobą. I gdy tak jest, to brak przyjaciół po 40 wcale nie musi być dba nas problemem, czasami jest po prostu wyborem. Świadomym, nieświadomym, ale jednak wyborem.

Im mam więcej lat tym bardziej lubię…własne towarzystwo

Z drugiej strony dojrzałość nie zawsze oznacza, iż lepiej budujemy relacje. Czasami oznacza również, iż stajemy się bardziej ostrożne, pamiętliwe i mniej skłonne do kolejnych prób.

Czasami:

  • jesteśmy mniej elastyczni,
  • trudniej nam wybaczać,
  • nosimy stare urazy,
  • oczekujemy, iż druga osoba sama się domyśli,
  • nie mamy już ochoty inicjować kontaktu,
  • mylimy ochronę własnych granic z całkowitym zamknięciem.

I o zmęczenie

Z wiekiem mamy więcej możliwości spędzania czasu, ale niekoniecznie więcej siły. Po pracy możemy spotkać się z przyjaciółką, zostać w domu, odpocząć, zająć się rodziną albo po prostu pobyć same. I czasami nie chodzi o to, iż druga osoba jest dla nas mniej ważna. Chodzi o to, iż jesteśmy zmęczone i coraz trudniej znaleźć przestrzeń na kolejną relację.

Wysokie wymagania a przyjaźń po 40

Jako młodsze osoby nie analizowałyśmy tak głęboko. Wystarczy, iż ktoś był. Jaki by nie był, wystarczyło. Z wiekiem to się zmienia i dlatego przyjaźń w dojrzałym wieku może być tak problematyczna.

Nie tak łatwo o przyjaciółki po 40, bo:

  • wiele osób nie wybacza tak łatwo, i jeżeli przyjaźń raz okazała się kiepską lokatą czasu, to z niej rezygnujemy,
  • dojrzały człowiek często pamięta wszystkie przewinienia,
  • chce równowagi w relacji,
  • pragnie naprawdę, żeby znajomość coś dawała,
  • nie chce czuć się wykorzystywaną,
  • pragnie być rozumianą,
  • wspieraną,
  • móc mówić o wszystkim lub prawie wszystkim,
  • nie czuć zazdrości,
  • nie widzieć motywów, dla których dana “przyjaźń” trwa.

Z wiekiem zwyczajnie widzimy za dużo. I rozumiemy jeszcze więcej. Z tego powodu nie tylko trudno o miłość, ale właśnie o przyjaźń. Mamy też swoje przyzwyczajenia, a sama przyjaźń znajduje się często na samym końcu naszych priorytetów.

Mamy mniej przyjaciół, ponieważ dorosłe życie ogranicza czas, zmienia priorytety, wystawia relacje na próby, a my same stajemy się bardziej świadome tego, czego potrzebujemy.

Czas działa na niekorzyść przyjaźni? Czasami tak

Tracimy przyjaciół, bo długo się znamy. I o to właśnie chodzi. Choć może brzmieć to paradoksalnie, ale im więcej czasu mija, tym trudniej o złudzenia.

Szkoła trwa kilka lat, później nasze drogi często się rozchodzą.

A dorosłe życie to prawdziwa historia, w trakcie których wiele się wydarza. Jest sporo testów dla przyjaźni, które łatwo oblać. To właśnie momenty przełomowe sprawiają, iż choćby długoletnie przyjaźnie się rozpadają.

  • ślub, który często oddala od przyjaciół, czasami choćby nie musi być ślub, ale stały związek,
  • urodzenie dzieci – wydarzenie to często zabiera energię, czas i zmienia priorytety,
  • problemem może być wyprowadzka,
  • awans
  • zmiana pracy lub jej utrata,
  • choroba,
  • itd.

Każdy może mieć pewne wyobrażenia, pewne potrzeby, a druga strona swoje. jeżeli dodamy do tego, iż jako ludzie w między czasie się zmieniamy, to w ogóle robi się ciekawie. Trudno bowiem o to, aby wszystko działało na rzecz przyjaźni. Czasami przyjaźń zabija proza życia, rozczarowania, lenistwo, brak chęci…Niekiedy żałujemy, iż los tak się potoczył, a czasami wcale nie.

Teza wydaje się być prawdziwa: Przyjaźń nie musi trwać wiecznie. Podziękuj za to, co było

Chodzi o rozczarowanie ludźmi

Tracimy przyjaciół, bo chcemy mieć przyjaciół, a nie osoby, które tylko się nimi nazywają. I gdy życie mówi sprawdzam, to ludzi, którzy mieli być, znikają.

To boli. I często pozostawia dużą ranę. Trudno wtedy zaufać ponownie. W ten sposób naturalnie wokół nas się rozluźnia.

Im wyższa inteligencja, tym mniejsza liczba przyjaciół?

Jest coś jeszcze.

Im mamy wyższy poziom inteligencji, tym mamy większą trudność w znalezieniu przyjaciela. Bywamy zwyczajnie mocniej selektywne. To dlatego, iż swój przyciąga swojego. Tymczasem bardzo wyszukane cechy, w tym, coś, co dotyczy niewielu osób na świecie, sprawia, iż trudno o bratnią duszę.

Brutalnie to ujmując statystyka działa na naszą niekorzyść. Trudno znaleźć kogoś podobnego, skoro ma się cechy, o które nie jest łatwo. I to też pokazano w badaniach.

Poza tym, interesujący jest też inny wniosek. Osoby nad wyraz inteligentne nie potrzebują aż tylu spotkań z przyjaciółmi, co pokazały te badania. Zbyt częste kontakty towarzyskie odbierają im bowiem euforia zamiast ją dawać.

I tu warto coś ważnego podkreślić. Być może nie chodzi wcale o to, iż osoby bardziej inteligentne potrzebują mniej ludzi. Być może potrzebują po prostu innego rodzaju kontaktu: rozmowy, w której jest miejsce na ciekawość, ironię, podobne wartości i poczucie, iż nie trzeba niczego udawać. A takich osób rzeczywiście trudniej znaleźć.

Jak wyglądają przyjaźnie po 40? Tak naprawdę?

Niektórzy mówią, iż mają jednego przyjaciela. Męża, partnera. Inni, iż jedyni przyjaciele to ci z dzieciństwa.

Niekiedy pada choćby komentarz, iż nie ma możliwości zbudowania przyjaźni w dorosłym życiu. Że na to już za późno. Ludzie są za bardzo wyrachowani, fałszywi, problematyczni. Tymczasem wydaje się to dużo bardziej skomplikowane.

Niektórzy z nas przyjaźnią się przez lata. Inni mają przyjaciół tylko przez określony etap życia. Osoby przychodzą, odchodzą, niektórzy zostają na długo, inni na krótko. I czasami tak ma być.

W dorosłym życiu przez cały czas można znaleźć przyjaciela. Gdy zostajemy rodzicami, poznajemy rodziców naszych dzieci. Przyjaźnimy się z sąsiadami, czasami odkrywamy na nowo kuzynostwo, dalszą rodzinę. Przyjaźń niekoniecznie wygląda klasycznie, czasami zaczynamy się przyjaźnić z rodzicami, innym razem z dużo starszymi współpracownikami. Nie musimy już z kimś chodzić do jednej klasy. Wystarczy podobny pogląd na świat, czy podobne zainteresowania. To wystarczy.

To, co pewne, to fakt, iż przyjaźnie po 40 są bardziej selektywnie, bardziej świadome i mogą dzięki temu dawać nam dużo więcej satysfakcji niż kiedykolwiek wcześniej.

Nie każda przyjaźń kończy się kłótnią. Czasami nie ma zdrady, wielkiego rozczarowania ani jednej konkretnej przyczyny. Są tylko coraz rzadsze wiadomości, przekładane spotkania i życie, które zaczyna toczyć się obok siebie.

Najpierw ktoś nie ma czasu. Później my nie mamy czasu. W końcu obie strony przyzwyczajają się do nieobecności. I potem okazuje się, iż osoba, z którą kiedyś rozmawiałyśmy codziennie, stała się kimś, o kim myślimy tylko od czasu do czasu. Albo wcale.

A jak… przyjaźń?

Z wiekiem coraz wyraźniej widzimy, jak ważna jest prawdziwa bliskość. Nie chodzi już o to, żeby ktoś po prostu był obok. Chcemy mieć przy sobie człowieka, z którym można porozmawiać, pośmiać się, pomilczeć, przejść przez trudniejsze chwile i nie czuć, iż cała relacja spoczywa na naszych barkach.

Dlatego dobrze, jeżeli mężczyzna, z którym dzielimy życie, potrafi być również naszym przyjacielem.

A jeżeli nie dorósł do takiej bliskości? jeżeli zamiast partnera mamy obok siebie kogoś, kogo trzeba wciąż tłumaczyć, prowadzić, wspierać i uczyć odpowiedzialności? Wtedy trudno mówić o prawdziwym partnerstwie.

O tym właśnie jest „Alfabet mężczyzny, który nie dorósł” — o niedojrzałości, która z czasem przestaje być tylko irytującą cechą, a zaczyna odbierać relacji siłę, spokój i bliskość.

[Poznaj „Alfabet mężczyzny, który nie dorósł”]

Idź do oryginalnego materiału