„Po 50-tce poszłam na kurs tanga, by znów poczuć się kobietą. Przez przystojnego instruktora stałam się pośmiewiskiem”
Zdjęcie: Chciałam tylko znów choć przez moment poczuć, że żyję, fot. Getty Images, zdjęcie ilustracyjne, shironosov
„Igor był głównym instruktorem. Miał na oko ze 28 lat, postawę tancerza i spojrzenie, które potrafiło zatrzymać czas. Kiedy nasze oczy spotkały się po raz pierwszy, poczułam dziwny dreszcz. Nie podszedł do młodszych uczestniczek, które z zachwytem szeptały na jego widok. Podszedł prosto do mnie”.











