Polak był bramkarzem w klubie przy 8. Mili. "Jak się kogoś wyrzuciło, to strzelał"
Zdjęcie: Polak był bramkarzem w klubie przy 8. Mili. Jak się kogoś wyrzuciło, to strzelał
Daniel Lalewicz do USA trafił w latach 90. Jego życie toczyło się wokół siłowni w Detroit. To tam dostał pierwsze propozycje ochrony klubów, co ostatecznie zaprowadziło go do lokalu przy słynnej 8 Mili. Jak opowiada w podcaście "Nieobcy", właścicielem był tajemniczy "JJ", który – jak się okazało po latach – był synem członka mafii Cosa Nostra. Strzelaniny były tam na porządku dziennym.



