Przez długie lata były w sklepach i domach wszystkich Polaków. Teraz dziesiątki tysięcy produktów będzie surowo zakazana

warszawawpigulce.pl 1 godzina temu

Zaledwie kilka dni temu Europejska Agencja Chemikaliów (ECHA) zakończyła kolejny etap prac nad jednym z najambitniejszych zakazów chemicznych w historii Unii Europejskiej. 2 marca 2026 roku Komitet ds. Oceny Ryzyka (RAC) oficjalnie przyjął swoją opinię naukową w sprawie ograniczenia stosowania PFAS – grupy ponad 10 000 syntetycznych związków chemicznych obecnych dosłownie wszędzie: w nieprzywierających patelniach, kurtkach przeciwdeszczowych, opakowaniach do fast foodów, farbach, a choćby szminckach. 11 marca Komitet ds. Analizy Społeczno-Ekonomicznej (SEAC) przyjął projekt własnej opinii – teraz rusza 60-dniowe publiczne konsultacje. Zegarek tyka – decyzja, która dotknie każde europejskie gospodarstwo domowe, jest bliżej niż kiedykolwiek.

Fot. Shutterstock / Warszawa w Pigułce

Patelnia, kurtka, krem do twarzy – „wieczne chemikalia” są dosłownie wszędzie

PFAS to skrót od „substancji per- i polifluoroalkilowych”. Nazwa brzmi jak fragment podręcznika do chemii, ale za tym akronimem kryje się ogromna rodzina związków, które przez dekady były chwalona jako cud inżynierii materiałowej. Odporne na wodę, tłuszcz, temperaturę i większość agresywnych substancji chemicznych – trudno było wyobrazić sobie lepszy materiał do tysiąca zastosowań przemysłowych i konsumenckich.

Teflonowa patelnia, która nie przypala jajecznicy? PFAS. Kurtka Gore-Tex nieprzepuszczająca deszczu przez 8-godzinną wspinaczkę? PFAS. Pudełko na burgera, przez które nie przebija tłuszcz? PFAS. Farba zewnętrzna odporna na mróz i wilgoć? PFAS. Izolacja kabli elektrycznych w nowym bloku? Bardzo prawdopodobne, iż też PFAS. Organizacja konsumencka BEUC zbadała niedawno produkty z 16 różnych kategorii i stwierdziła wykrywalne ilości PFAS w blisko 30% z nich – i to w artykułach, w których konsumenci normalnie ich nie podejrzewają.

Ale dlaczego w ogóle mówi się o nich jako o zagrożeniu, skoro były używane masowo od lat 50. XX wieku? Odpowiedź leży w ich największej zaletce: PFAS praktycznie się nie rozkładają. Stąd powszechna nazwa – „wieczne chemikalia” (ang. forever chemicals). Kiedy PFAS trafia do gleby lub wody, pozostaje tam przez setki lat, kumulując się z każdą kolejną dawką. W organizmach ludzi i zwierząt odkładają się w tkankach, a ich stężenie rośnie z pokolenia na pokolenie. Naukowcy znajdowali te substancje w wodzie pitnej na Arktyce, we krwi pingwinów i w tkance łożyskowej u noworodków. Nie ma miejsca na Ziemi, które byłoby wolne od PFAS.

Wątroba, nowotwory, dzieci – co wykazały badania

Przez lata badania nad zdrowotnym wpływem PFAS były fragmentaryczne i często kwestionowane przez przemysł chemiczny. Dziś ta epoka się skończyła. Przełomowe publikacje naukowe z ostatnich lat potwierdziły związek między długotrwałą ekspozycją na PFAS a poważnymi schorzeniami. Wykazano uszkodzenia wątroby, podwyższone ryzyko kilku typów nowotworów – w tym raka nerki i raka jąder – a także zaburzenia układu hormonalnego i odpornościowego.

Szczególnie niepokojące są wyniki dotyczące kobiet w ciąży i dzieci. PFAS przenikają przez barierę łożyskową, docierając bezpośrednio do rozwijającego się płodu. U dzieci narażonych na podwyższone stężenia tych substancji zaobserwowano opóźnienia w rozwoju i zaburzenia funkcji poznawczych. Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) ustalił tolerowaną tygodniową dawkę dla grupy 4 wybranych PFAS na zaledwie 4,4 nanograma na kilogram masy ciała – a poziom ten jest regularnie przekraczany u dużej części Europejczyków przez samą tylko żywność.

Koszty zdrowotne związane z chorobami wywoływanymi przez PFAS Komisja Europejska szacuje na 52-84 miliardów euro rocznie – i to tylko w obrębie UE. Do tego dochodzą wielomiliardowe wydatki na oczyszczanie skażonych terenów i ujęć wody, które w większości przypadków lądują na barkach podatników. Dla porównania: szacowany koszt przestawienia się przemysłu na alternatywne substancje to około 10-15 miliardów euro w całym okresie przejściowym.

Dania i Francja nie czekały na Brukselę – już obowiązują krajowe zakazy

Procedura unijna jest żmudna i rozłożona w czasie, więc część państw członkowskich postanowiła działać na własną rękę. Francja uchwaliła ustawę (Loi n° 2025-188 z 27 lutego 2025 roku) zakazującą od 1 stycznia 2026 produkcji, importu i sprzedaży kosmetyków, wosków narciarskich oraz odzieży konsumenckiej zawierających PFAS powyżej określonych progów. Od 2030 roku zakaz obejmie wszystkie tekstylia – z wyjątkiem zastosowań niezbędnych. Dunia poszła podobną drogą: rozporządzenie wykonawcze BEK nr 464 z 2 maja 2025 roku zakazuje importu i sprzedaży odzieży, obuwia i preparatów impregnujących z PFAS, z mocą od 1 lipca 2026 roku.

Warto dodać, iż na poziomie unijnym już wcześniej udało się zamknąć jeden konkretny front: w październiku 2025 roku Komisja Europejska przyjęła rozporządzenie zakazujące stosowania PFAS w piankach gaśniczych (Rozporządzenie Komisji (EU) 2025/1988 zmieniające Załącznik XVII do REACH). Od października 2026 roku zaczną obowiązywać pierwsze zakazy w przenośnych gaśnicach – to pierwszy i jak dotąd najbardziej zaawansowany etap ograniczeń PFAS w UE.

RAC wydał opinię, SEAC tuż za nim – maszyna regulacyjna przyspiesza

Kluczowy wniosek o powszechne ograniczenie PFAS złożyły w ECHA 13 stycznia 2023 roku organy regulacyjne 5 państw: Danii, Niemiec, Holandii, Norwegii i Szwecji. Po sześciomiesięcznych konsultacjach publicznych (marzec-wrzesień 2023), które przyniosły ponad 5 600 odpowiedzi od interesariuszy, propozycja była wielokrotnie aktualizowana. W sierpniu 2025 roku opublikowano gruntownie zmieniony „dokument podstawowy”, rozszerzający zakres wniosku na 23 sektory (pierwotnie było ich 15).

Teraz nastąpił przełom. 2 marca 2026 roku RAC przyjął swoją ostateczną opinię naukową – oceniającą ryzyka dla zdrowia i środowiska. 11 marca 2026 roku SEAC uzgodnił projekt własnej opinii dotyczącej aspektów społeczno-ekonomicznych, w tym analizy dostępnych alternatyw. Zgodnie z komunikatem ECHA z 11 marca, projekt opinii SEAC zostanie poddany 60-dniowym konsultacjom publicznym – zaraz po ich zakończeniu SEAC przyjmie opinię ostateczną, co ma nastąpić do końca 2026 roku.

Co dalej? Po formalnym przekazaniu obu opinii Komisji Europejskiej, KE opracuje projekt zmiany Załącznika XVII do rozporządzenia REACH – ten dokument precyzyjnie wskaże, co dokładnie, od kiedy i z jakimi wyjątkami będzie zakazane. Projekt trafi do głosowania w Komitecie REACH, złożonym z przedstawicieli państw UE, a następnie do kontroli Parlamentu Europejskiego i Rady.

Całkowity zakaz czy wyjątki – o to trwa spór

Zaktualizowany wniosek z 2025 roku przewiduje 3 warianty regulacyjne. Opcja 1 (RO1) – pełny zakaz z 18-miesięcznym okresem przejściowym – jest najbardziej radykalna. Opcja 2 (RO2) – zakaz z czasowymi derogacjami sektorowymi, których okresy przejściowe wynoszą od 5 do 12 lat zależnie od branży. Opcja 3 (RO3) – nowo dodana po konsultacjach – dopuszczałaby dalsze stosowanie PFAS pod ściśle kontrolowanymi warunkami zarządzania ryzykiem, bez sztywnego terminu wygaśnięcia.

Przemysł aktywnie lobbuje za rozszerzonymi wyjątkami. Sektor motoryzacyjny wskazuje na układy hamulcowe i klimatyzację, gdzie PFAS zapewniają bezpieczeństwo i trwałość. Producenci paneli fotowoltaicznych i turbin wiatrowych argumentują, iż PFAS są najważniejsze dla komponentów pracujących w ekstremalnych warunkach pogodowych – a usunięcie ich mogłoby spowolnić europejską transformację energetyczną. Przemysł półprzewodnikowy i elektroniczny przekonuje z kolei, iż alternatywy technologiczne są dopiero w fazie eksperymentalnej i nie oferują tej samej wydajności. Zastosowania medyczne – m.in. inhalatory w leczeniu astmy – mają zostać wyłączone z zakazu bezwarunkowo.

Jedną z kwestii spornych jest sam zakres definicji PFAS. Pierwotny wniosek obejmował dosłownie wszystkie substancje zawierające w cząsteczce w pełni fluorowane ugrupowanie węglowe – a więc dziesiątki tysięcy związków. Zaktualizowany dokument z 2025 roku próbuje tę definicję doprecyzować, ale firmy chemiczne przez cały czas alarmują, iż zbyt szeroka siatka uderzy w substancje o zupełnie innych adekwatnościach środowiskowych niż te, które były pierwotnym powodem regulacji.

Fjällräven i Patagonia pokazują, iż można – rynek alternatyw rośnie

Branżowi pionierzy nie czekają na Brukselę. Szwedzki producent odzieży outdoorowej Fjällräven oraz amerykańska Patagonia od kilku lat oferują kolekcje wodoodpornych ubrań bez PFAS – z impregnacją na bazie naturalnych wosków lub nowych polimerów węglowodorowych. Część producentów naczyń kuchennych przestawiła się na powłoki ceramiczne. Te przykłady pokazują, iż w wielu zastosowaniach konsumenckich zastępniki PFAS już istnieją i działają – choć często wymagają nieco innej pielęgnacji produktu.

Całkowita eliminacja PFAS z gospodarki unijnej nie nastąpi jednak nagle i nie dotknie od razu wszystkich produktów w jednym terminie. Zaktualizowany wniosek zakłada zróżnicowane okresy przejściowe: krótsze dla zastosowań konsumenckich, dłuższe – choćby 12 lat – dla sektorów przemysłowych, w których alternatywy technologiczne są najmniej zaawansowane. Produkty już wprowadzone do obrotu będą mogły być sprzedawane do wyczerpania zapasów.

Efekt brukselski – PFAS pod kontrolą nie tylko w Europie

Zasięg europejskiego zakazu będzie daleko szerszy niż granice UE. Producenci z Azji, USA czy Turcji, którzy chcą sprzedawać na rynku 450 milionów konsumentów, będą musieli dostosować swoje procesy do unijnych norm – choćby jeżeli ich macierzyste rządy nie wprowadzą analogicznych przepisów. Ten mechanizm – znany w ekonomii jako „efekt brukselski” – był już wielokrotnie obserwowany przy RODO, normach bezpieczeństwa zabawek czy regulacjach bateryjnych. Unijne standardy stają się standardami globalnymi siłą rynkową, nie dyplomacją.

Równolegle PFAS trafiają pod coraz szerszą kontrolę w skali świata. Na konwencji sztokholmskiej w maju 2025 roku dodano długołańcuchowe kwasy perfluorokarboksylowe (C9-21 PFCAs) do listy globalnie zakazanych trwałych zanieczyszczeń organicznych – zakaz wchodzi w życie w grudniu 2026 roku. W Stanach Zjednoczonych poszczególne stany – California, Nowy Jork i inne – od 2024-2025 roku introdukują własne zakazy dla odzieży, dywanów i opakowań żywności.

Co to oznacza dla konsumenta – i co można zrobić już teraz?

Dla przeciętnego polskiego gospodarstwa domowego skutki zakazu będą stopniowe. Patelnie teflonowe w szafce kuchennej mogą być używane do zużycia – w kontakcie z żywnością nie stanowią poważnego zagrożenia, dopóki powłoka jest nienaruszona (otarcia i przegrzewanie powyżej 260°C przyspieszają uwalnianie PFAS). Większe pytanie dotyczy wody pitnej – w wielu regionach Europy stężenia PFAS w kranówce lub lokalnych studniach przekraczają normy ustalone dyrektywą o wodzie pitnej z 2021 roku (Dyrektywa 2020/2184/UE), która dla sumy wszystkich PFAS ustala dopuszczalny próg 0,5 µg/l.

Co możesz zrobić jako konsument?

  • Jeśli kupujesz nowe naczynia, rozważ powłoki ceramiczne lub stalowe zamiast teflonowych – alternatywy są dostępne i coraz lepszej jakości.
  • Przy zakupie odzieży outdoorowej szukaj produktów z certyfikatem bluesign lub oznaczeniem „PFC-free” / „PFAS-free” – to realny standard, nie tylko marketing.
  • Kosmetyki zawierające PTFE (politefluoroetylen) lub składniki z przedrostkiem „perfluoro-” lub „polyfluro-” w INCI warto zastępować produktami bez tych składników – Francja zakazała ich już od 1 stycznia 2026 roku.
  • Jeśli pijesz wodę studnianą z terenu w pobliżu lotnisk, garnizonów wojskowych lub zakładów przemysłowych, warto sprawdzić lokalne raporty z badań PFAS – WIOŚ publikuje wyniki monitoringu na swoich stronach.
  • W przypadku opakowań do żywności – tłustoodporny papier i jednorazowe tacki do fast foodów to jedno z głównych źródeł ekspozycji. Unikanie żywności pakowanej w tłustoodporny papier lub stosowanie własnych pojemników to najprostszy sposób ograniczenia narażenia.
Idź do oryginalnego materiału