W samym sercu miasta można było zastać stół biesiadny
Mieszkańcy idący do pracy tuż po zakończeniu długiego weekendu mogli przecierać oczy ze zdumienia na widok, który prawdopodobnie zastali w samym centrum miasta. Stoły i ławki, które jeszcze chwilę wcześniej służyły odpoczynkowi i integracji, zmieniły się w improwizowane składowiska odpadów. Szklane butelki po wysokoprocentowych trunkach, papierowe kubki i foliowe opakowania po przekąskach stały się dominującym elementem miejskiego krajobrazu.
Zamiast promowanej estetyki baroku i średniowiecza, oczy przechodniów kłuły szklane butelki po mocnych trunkach, plastikowe opakowania po przekąskach i sterty papierowych kubków.
Całość dopełniały przepełnione kosze, które - choć rozmieszczone gęsto - nie podołały majówkowej fali odpadów.
Czy to brak wychowania?
Co prawda, można by debatować nad tym, dlaczego Kuno w te trzy dni zostało tak zaśmiecone. Z jednej strony być może wskazalibyśmy na niewydolność służb miejskich, bo przepełnione po brzegi kosze sugerowały, iż częstotliwość ich opróżniania nie nadążyła za majówką falą gości.
https://kutno.net.pl/wydarzenia/wandalizm-w-kutnie-mieszkancy-zglaszaja-kolejne-zniszczenia/oGsVsgPherOAyKVNAt21Z drugiej strony trudno usprawiedliwić zachowanie tych, którzy widząc pełny śmietnik, postanowili zostawić szklane butelki i resztki jedzenia bezpośrednio na ławkach czy blatach stolików. To już nie kwestia logistyki, a podstawowej kultury osobistej, której w miniony weekend niektórym wyraźnie zabrakło.
Czy wyciągniemy wnioski?
Dziś, w środę 6 maja, centrum Kutna odzyskało już swój blask. Służby porządkowe wykonały tytaniczną pracę, by usunąć ślady niedzielnej fety. Pozostaje jednak niesmak i pytanie, które powraca co roku:
- Czy potrafimy świętować tak, by dzień po nie był powodem do wstydu przed sąsiadami i turystami?














