Sztuka to sztuka

kulturaupodstaw.pl 4 godzin temu
Zdjęcie: fot. reprodukcja, Maciej Sypniewski


Przez lata gromadził on dzieła twórców z różnych regionów Polski, dokumentował ich życie i twórczość, a z wieloma z nich utrzymywał osobiste relacje. Dziś część tej kolekcji można oglądać na wystawie czasowej „Opowieść z Posoki – ludowy świat Jana Sznajdra”.

O wystawie, zgromadzonych obiektach i historiach ludzi, którzy je stworzyli, opowiada Elżbieta Sztamblewska, etnografka Muzeum Okręgowego w Koninie i kuratorka wystawy.

Monika Marciniak: Zacznijmy naszą rozmowę od samej wystawy. Co możemy na niej zobaczyć?

Elżbieta Sztamblewska: Wystawa, na której się znajdujemy, prezentuje zbiory sztuki ludowej zgromadzone przez Jana Sznajdra, który przez długie lata zbierał i kolekcjonował obiekty związane ze sztuką i rzemiosłem ludowym. Na wystawie prezentujemy część tej kolekcji, bo cały zbiór jest znacznie większy.

MM: Jakie obiekty znalazły swoje miejsce na wystawie?

ESz: Mamy tu przedmioty sakralne, takie jak krzyże, pasyjki czy wizerunki Maryi. Jest też malarstwo, płaskorzeźby i rzeźby odnoszące się do życia codziennego albo przedstawiające postaci związane z tradycjami danego regionu. Mamy przedmioty z ceramiki, typowo użytkowe, ale też ozdobne oraz tkaniny: od serwetek i haftów po proporczyki maryjne, które były używane podczas uroczystości, na przykład odpustowych.

Są tu również pamiątki i zabawki z jarmarków czy odpustów: wiatraczki, gwizdki. Wachlarz tych przedmiotów jest naprawdę ogromny. Każdy z tych eksponatów ma swoją historię i w większości ma też swojego autora. W przypadku części pasyjek czy krzyży niestety nie znamy twórców, jednak większość prezentowanych obiektów wyszła spod ręki konkretnych osób.

MM: Z jakich obszarów Polski pochodzą te dzieła sztuki ludowej? Czy są związane przede wszystkim z regionem konińskim, czy kolekcja wykracza poza ten obszar?

ESz: Zdecydowanie wykracza poza nasz region. Mamy oczywiście obiekty stąd, ale bardzo dużo pochodzi na przykład z Podhala czy Żywiecczyzny. Mamy też pracę artysty pochodzenia łemkowskiego, prezentowany tutaj krzyż, pasyjkę. Są obiekty z Koniakowa, Sieradza, naprawdę z przeróżnych stron Polski.

rep. Maciej Sypniewski

Pan Jan dużo podróżował. Jeździł do tych ludzi, odwiedzał ich regularnie, często przez wiele lat, i nawiązywał z nimi relacje. W wielu przypadkach były to relacje dość bliskie, osobiste.

Dlatego te zbiory są tak różnorodne i pochodzą z różnych części Polski. Pan Jan po prostu podróżował, obserwował, fotografował. Warto też dodać, iż fotografie twórców ludowych, które możemy zobaczyć na wystawie, są właśnie jego autorstwa.

MM: Nie jesteśmy w stanie opowiedzieć o wszystkich twórcach reprezentowanych na wystawie, ale zatrzymajmy się przy jednym z nich. Kogo warto szczególnie przybliżyć czytelnikom?

ESz: o ile chodzi o rzeźbiarzy, to na pewno warto wspomnieć o Józefie Piłacie. To niezwykła postać, bardzo dobrze znana w gronie osób interesujących się sztuką ludową, etnografów czy etnologów. Na wystawie mamy jego rzeźby. Są bardzo kolorowe, bo Józef Piłat rzeźbił i polichromował swoje prace.

Był samoukiem z ogromną pasją. Pochodził z bardzo biednej rodziny i przez długie lata pozostawał niezrozumiany i niedoceniany. Bardzo, bardzo długo. Tak naprawdę odkryto go dopiero po II wojnie światowej.

Zaczęto kupować jego prace, które trafiały do różnych instytucji i muzeów, organizowano mu wystawy. Był też stypendystą ministra kultury i sztuki. Potrzeba było czasu, żeby jego twórczość została doceniona.

Był bardzo skromnym, prostym człowiekiem, który żył ubogo, ale jego prace są niezwykle charakterystyczne, bardzo ludowe i doskonale oddają charakter sztuki nieprofesjonalnej.

Dzisiaj Józef Piłat jest postacią bardzo cenioną. Można powiedzieć, iż jeżeli w historii sztuki mamy da Vinciego czy Matejkę, to w świecie sztuki ludowej taką postacią jest właśnie Józef Piłat. To uznanie przyszło jednak dopiero z czasem. Zresztą podobnie było w przypadku wielu twórców ludowych, często doceniano ich dopiero po latach, a niekiedy dopiero po śmierci.

MM: Powiedziałaś, iż Józef Piłat zajmuje szczególne miejsce wśród twórców ludowych. Co było charakterystycznego w jego rzeźbach?

ESz: Dla rzeźb Józefa Piłata charakterystyczny był sposób, w jaki oddawał ludowość, tworząc postaci. Na naszej wystawie mamy między innymi Krakowiaka w stroju krakowskim, z pięknym, a przynajmniej dla mnie pięknym, pióropuszem zrobionym z piór. To dość duża i bardzo ładnie wykonana rzeźba. Obok stoi kobieta również ubrana w strój ludowy, nawiązujący do tego regionu.

Te rzeźby są bardzo kolorowe, a przedstawione postacie uśmiechnięte. Józef Piłat tworzył sceny z życia codziennego. Ale w jego twórczości pojawiały się także rzeźby sakralne. Na wystawie mamy Pietę, w której Matka Boża trzyma na kolanach Chrystusa zdjętego z krzyża.

To charakterystyczna forma przedstawienia w rzeźbie sakralnej, ale tutaj ujęta w bardzo ludowy sposób. Matka Boża ubrana jest w zielono-brązową sukienkę w kwiaty. To też bardzo piękna rzeźba. Prace Józefa Piłata są bardzo charakterystyczne, zarówno twarze przedstawianych postaci, jak i kolorystyka sprawiają, iż jego rzeźby są rozpoznawalne.

MM: A jeżeli spojrzymy na całą kolekcję Jana Sznajdra z perspektywy etnografa, co stanowi o jej wyjątkowości?

ESz: Wszystko, bym powiedziała. Z punktu widzenia etnografii jest to ogromny zbiór sztuki nieprofesjonalnej. Około 95 procent reprezentowanych w nim artystów już nie żyje. Mamy kilku twórców, którzy przez cały czas tworzą, ale większość to postacie, których prace znajdują się dziś w wielu placówkach muzealnych w Polsce, a choćby za granicą.

Jest to ogromna spuścizna i źródło wiedzy na temat sztuki ludowej, tego, jak się zmieniała i jak wyglądała w okresie przedwojennym i powojennym. Niektóre rzeźby zostały zakupione przez pana Jana na przykład w latach 60., ale powstały znacznie wcześniej.

To także ogrom wiedzy o samych artystach. Pan Jan gromadził informacje o tym, gdzie żyli i mieszkali, zapisywał historie związane z ich życiem i twórczością, a także trudności, z jakimi się mierzyli.

Tym bardziej jest to cenny zbiór, iż pan Jan wszystko dokumentował. Prowadził własną księgę inwentarzową kolekcji. Obiekty były wymiarowane i opisywane, odnotowywał również ewentualne braki czy uszkodzenia. To ogromna skarbnica wiedzy o sztuce ludowej w Polsce.

MM: Czy w kolekcji znalazł się jakiś obiekt, który szczególnie cię zaskoczył albo wydał ci się nietypowy z punktu widzenia etnografa?

ESz: Jest ich sporo. Mamy na przykład prace artysty, który nazywał się Borowicz. Jego rzeźby możemy zobaczyć na wystawie, ale w kolekcji znajduje się również grafika odnosząca się do wydarzeń II wojny światowej. To rodzaj alegorii przedstawiającej rzeczywistość okupacyjną i sposób, w jaki traktowano wówczas ludzi. Autor przedstawił to w formie przypominającej wycinankę.

rep. Maciej Sypniewski

W kolekcji jest wiele przedmiotów mocno zakorzenionych w sztuce ludowej, ale pojawiają się też prace, które wychodzą poza jej ramy. Nie chciałabym, żeby zabrzmiało to tak, jakby sztuka ludowa była czymś gorszym. Chodzi raczej o to, iż niektóre z tych prac trudno jednoznacznie zakwalifikować.

Większość reprezentowanych w kolekcji twórców była samoukami i nie miała wykształcenia plastycznego. Jest jeden wyjątek, artystka zajmująca się ceramiką, która takie wykształcenie posiadała. W jej pracach widać zdobyte przygotowanie i doświadczenie. Myślę, iż można dostrzec różnicę między pracami tworzonymi przez samouków a dziełami osób, które zdobyły wiedzę i praktykę na uczelni. Nie jest to jednak kwestia wartościowania tych prac, ale odmiennego sposobu tworzenia i warsztatu.

MM: Czy wiesz, skąd wzięło się zainteresowanie Jana Sznajdra właśnie takim rodzajem sztuki?

ESz: Zaczęło się chyba, jeżeli dobrze pamiętam, od zbierania różnych przedmiotów. Czasem ktoś mu coś przyniósł, ale sam również wyszukiwał i gromadził obiekty. Jak wiemy, pochodził z Lądku i mamy w kolekcji przedmioty znalezione na przykład na kościelnych strychach, pozostawione czy porzucone. Pan Jan to wszystko zbierał, przygarniał do siebie i tak to się zaczęło. Tu dostał rzeźbę, później pojawił się Józef Piłat, nawiązała się relacja z Alfredem Rojem, która trwała przez wiele lat.

I tak kolekcja stopniowo się rozwijała, od jednego przedmiotu do kolejnego, od jednej podróży do następnej. Kiedy artyści nawiązywali już relacje z panem Janem, często sami przysyłali mu swoje prace. Wiele z nich kupował, inne otrzymywał w prezencie. I tak ten zbiór rósł i rósł.

Z rozmów z panem Janem pamiętam też, iż nie do końca lubił określenie „sztuka ludowa”. Dla niego sztuka to sztuka. Był to sposób wyrażania siebie i pokazywania, jak ci ludzie postrzegali świat, jak widzieli go własnymi oczami.

Nie traktował tej twórczości jako czegoś gorszego. Przynajmniej ja tak odbierałam jego podejście, każdy z tych przedmiotów był dla niego cenny i wartościowy. Nie było rzeczy lepszych i gorszych.

MM: Jan Sznajder jest postacią dobrze znaną w naszym regionie, ale nie wszyscy mieli okazję poznać jego historię. Kim był człowiek, który stworzył tę kolekcję?

ESz: Przede wszystkim sam był artystą i twórcą. Był malarzem, pisarzem, literatem, można tak powiedzieć. Był też nauczycielem, bo wiele osób pobierało u niego pewnego rodzaju nauki związane ze sztuką i tworzeniem. To był trochę taki człowiek orkiestra. Człowiek bardzo ceniony, dobry rozmówca, z którym można było rozmawiać adekwatnie o wszystkim. Był oddany wielu sprawom i podejmował się różnych działań, dlatego w naszym regionie cieszył się dużym uznaniem.

fot. Dagmara Przeradzka

W ubiegłym roku mieliśmy w muzeum wystawę poświęconą jego własnej twórczości, na której można było zobaczyć prace Jana Sznajdra jako artysty.

Sam wywodził się z rodziny, w której twórczość była obecna. Jego ojciec również tworzył. Mamy w kolekcji haftowane serwetki wykonane przez jego mamę, Marię, która zajmowała się także wycinanką. Z jej biografii wiemy, iż dużą wagę przywiązywała do edukacji dzieci i młodzieży, szczególnie po wojnie, kiedy trzeba było nadrabiać stracone lata.

Jan Sznajder pochodził więc z rodziny aktywnej, zaangażowanej, w której cały czas coś się działo. Sam był też człowiekiem po trudnych przejściach, był więźniem politycznym i kombatantem. Działał również w środowisku kombatanckim. Był ceniony na wielu polach. No, niezwykły człowiek.

MM: Czy myślisz, iż sztuka ludowa, którą Jan Sznajder przez tyle lat kolekcjonował i z którą miał tak bliski kontakt, oddziaływała również na jego własną twórczość?

ESz: Myślę, iż tak, iż miała na nią wpływ. Jan Sznajder próbował też swoich sił w rzeźbie. Przez wiele lat obcował ze sztuką ludową, ale nie tylko ją kolekcjonował. Bardzo dużo czytał, interesował się losami twórców i utrzymywał z nimi kontakt. Kiedy któryś z artystów odchodził, informował o tym odpowiednie stowarzyszenia twórców.

Myślę więc, iż było nieuniknione, iż gdzieś ta ludowość przenikała również do jego własnej twórczości. Sądzę, iż można to dostrzec, zestawiając jego prace z dziełami twórców ludowych, które prezentujemy na wystawie.

Idź do oryginalnego materiału