Słynne „Zapiekanki z pieca” zlokalizowane są dziś na Targowisku Cytrusek w Opolu. Ale nie było tak zawsze.
– Wcześniej budka przez lata stacjonowała przy placu Kopernika, gdzie mieściło się dawne targowisko. Pamiętam to dobrze, bo jako uczeń pobliskiego „mechanicznika” chodziłem na te pyszne zapiekanki z kolegami – mówi Roman Zadorski, który po latach sam stał się właścicielem tego biznesu.
– Wspólnie z żoną zobaczyliśmy ogłoszenie o sprzedaży i odkupiliśmy ten biznes 12 lat temu. Sami mieliśmy do tych zapiekanek też wielki sentyment. To taki fast-food, na który jeździło się choćby z drugiego końca miasta. Dla niepowtarzalnego smaku.
„Zapiekanki z pieca” ściągają na Targowisko Cytrusek w Opolu. Rządzi ser plus pieczarki
Małżeństwo już wcześniej pracowało w gastronomii. – Przez osiem lat prowadziliśmy bar z pierogami na Zaodrzu. Postanowiliśmy więc zostać dalej w branży – mówi.
Co sprawia, iż „Zapiekanki z pieca” nie tracą na popularności przez lata, a biznes założony w 1986 roku wciąż ma się dobrze?
– To proste. Wystarczy dobra bułka z lokalnej piekarni, dobrej jakości żółty ser i świeże składniki. Recepturę przekazali nam poprzedni właściciele. I my się jej wiernie trzymamy. Dlatego wszystko smakuje tak samo – stwierdza Roman Zadorski.
Dodaje jednak, iż by biznes rozwinąć poszerzyli ofertę z dwóch do dziesięciu rodzajów zapiekanek.
– Najpopularniejsza przez lata pozostała jednak zapiekanka z serem i pieczarkami. To już taki nasz znak firmowy – mówi właściciel.
W menu są także knysze i hot-dogi.
– Każda propozycja ma swoich fanów. A my się przede wszystkim cieszymy, iż wiele osób do nas powraca. Nasze zapiekanki są już na tyle znane w Opolu, iż ludzie, którzy odwiedzają tu rodziny czy znajomych, m.in., goście z Niemiec, wpadają tu przy okazji. To już taki stały punkt wizyty – śmieje się pan Roman.
Jakość obroni się sama, a do pracy potrzeba pasji
Dodaje, iż całą filozofia polega na tym, żeby biznes prowadzić uczciwie.
– Przygotowujemy po prostu smaczny i uczciwy produkt. Najlepszym uznaniem jest to, iż klienci wracają. Dla nas to znak, iż wykonujemy dobrze swoją pracę. I nie ma co czarować, trzeba lubić to zajęcie, mieć do tego serce i pasję – stwierdza właściciel.
– Zapiekanki szykuje i sprzedaje żona, a na mojej głowie są sprawy administracyjne i logistyczne. Nasza praca nie kończy się w godzinach otwarcia budki, czyli od 9 do 16, od poniedziałku do piątku. Zaczynamy grubo przed i kończymy po tym czasie. Wszystko trzeba przecież przygotować – opowiada.
Roman Zadorski mówi, iż choć jakość ich „Zapiekanek z pieca” na Targowisku Cytrusek przez lata broni się sama, to prowadzenie małego biznesu wiąże się z licznymi wymaganiami.
– Największym wyzwaniem dla przedsiębiorców są ciągłe zmiany przepisów i nowe obowiązki. Przykładem system kaucyjny czy konieczność zdawania licznych raportów, jak np. tych dotyczących opakowań – podsumowuje właściciel.
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania









