Tragiczne informacje dla milionów Polaków. Sytuacja dotknie absolutnie każdego z nas

warszawawpigulce.pl 4 godzin temu

Benzyna 95 kosztuje na części stacji już ponad 8 zł za litr, a olej napędowy przekroczył 9 zł. Analitycy nie wykluczają dalszych wzrostów. Kierowcy zobaczą je natychmiast przy dystrybutorach, ale prawdziwy rachunek może przyjść później. Droższy diesel oznacza wyższe koszty transportu, produkcji żywności, budownictwa, przesyłek i usług. Podwyżki mogą stopniowo pojawiać się także na sklepowych paragonach.

Fot. Warszawa w Pigułce

Granice 8 zł za benzynę i 9 zł za olej napędowy jeszcze niedawno wydawały się czarnym scenariuszem. Teraz na części polskich stacji stały się faktem.

Ceny różnią się w zależności od miasta, sieci i lokalizacji stacji, ale kierunek zmian jest widoczny w całym kraju. Szczególnie niepokojący jest wzrost ceny oleju napędowego, ponieważ to właśnie diesel napędza znaczną część samochodów ciężarowych, dostawczych, maszyn rolniczych i budowlanych.

Dlatego podwyżka nie kończy się na rachunku kierowcy. Może zostać przeniesiona na ceny produktów i usług, za które płacą wszyscy – również osoby nieposiadające samochodu.

Nawet 9,28 zł za litr oleju napędowego

Według prognozy e-petrol.pl na okres od 21 do 27 września ceny paliw mogą mieścić się w następujących przedziałach:

  • benzyna Pb95: od 7,97 do 8,11 zł za litr,
  • olej napędowy: od 8,99 do 9,28 zł za litr,
  • autogaz: od 3,10 do 3,21 zł za litr.

Na części stacji te psychologiczne granice zostały już przekroczone. Za benzynę 95 trzeba płacić 8,09 zł, natomiast diesel kosztuje miejscami 9,09 zł za litr.

Górne granice prognoz oznaczają, iż zatankowanie 50 litrów może kosztować:

405,50 zł w przypadku benzyny Pb95

oraz aż:

464 zł w przypadku oleju napędowego.

Nawet niewielki wzrost ceny jednego litra zaczyna być mocno odczuwalny przy pełnym zbiorniku.

Najgroźniejszy jest drogi diesel

Dla gospodarstw domowych najłatwiej zauważalna będzie podwyżka kosztu codziennych dojazdów. Dla całej gospodarki większym problemem może być jednak cena oleju napędowego.

Diesel jest wykorzystywany między innymi przez:

  • firmy przewożące żywność i towary,
  • kurierów i operatorów logistycznych,
  • rolników,
  • przedsiębiorstwa budowlane,
  • producentów korzystających z transportu drogowego,
  • autobusy i część transportu publicznego,
  • firmy odbierające odpady,
  • samochody dostawcze obsługujące sklepy i restauracje.

Paliwo jest jednym z podstawowych kosztów każdej firmy transportowej. jeżeli jego cena pozostaje wysoka przez dłuższy czas, przewoźnicy zaczynają aktualizować stawki albo uruchamiają zapisane w umowach dopłaty paliwowe.

Wtedy wzrost kosztów zaczyna przechodzić na kolejne przedsiębiorstwa.

Jedna złotówka więcej może oznaczać setki złotych na jednej trasie

Skalę problemu pokazuje proste wyliczenie.

Załóżmy, iż samochód ciężarowy zużywa 30 litrów oleju napędowego na 100 kilometrów. Wzrost ceny diesla o 1 zł na litrze podnosi koszt samego paliwa o:

  • 30 zł na każde 100 kilometrów,
  • 150 zł na 500 kilometrów,
  • 300 zł na 1000 kilometrów.

To wyliczenie dotyczące tylko jednego pojazdu i jednej trasy. Firma dysponująca kilkunastoma lub kilkudziesięcioma ciężarówkami może ponosić wielokrotnie większe dodatkowe koszty.

Przewoźnik nie zawsze podniesie cenę natychmiast. Część przedsiębiorstw ma podpisane długoterminowe umowy, a część przez pewien czas ogranicza własną marżę. o ile jednak drogie paliwo utrzyma się przez kolejne tygodnie, presja na zmianę stawek będzie coraz większa.

Droższe zakupy mogą pojawić się z opóźnieniem

Towar znajdujący się na sklepowej półce często pokonuje kilka etapów transportu.

Surowiec trzeba przewieźć do zakładu produkcyjnego. Gotowy produkt trafia następnie do magazynu centralnego, z magazynu do centrum dystrybucyjnego, a później do konkretnego sklepu.

Paliwo jest potrzebne na każdym z tych etapów.

Dlatego wyższe ceny mogą stopniowo dotknąć:

  • pieczywa, mięsa i nabiału,
  • owoców i warzyw,
  • wody i innych ciężkich produktów spożywczych,
  • chemii gospodarczej,
  • materiałów budowlanych,
  • mebli i wyposażenia domu,
  • przesyłek kurierskich,
  • dostaw zakupów i jedzenia do domu.

Nie oznacza to, iż każdy produkt automatycznie podrożeje o taki sam procent. Koszt transportu jest tylko jednym z elementów ceny. Jego znaczenie jest jednak większe w przypadku produktów ciężkich, przewożonych na długich trasach albo wymagających transportu chłodniczego.

Żywność dostaje podwójny cios

W przypadku artykułów spożywczych paliwo wpływa nie tylko na koszt dostawy do sklepu.

Olej napędowy jest wykorzystywany także podczas prac polowych, zbiorów i transportu produktów rolnych. Następnie paliwo potrzebne jest do przewiezienia surowców do przetwórni, hurtowni i sieci handlowych.

Drogi diesel może więc pojawić się w rachunku kilkukrotnie, zanim produkt trafi do koszyka klienta.

Najbardziej narażone są produkty wymagające szybkiego transportu, chłodzenia lub częstych dostaw. Sklepy mogą próbować ograniczać podwyżki poprzez promocje i zmniejszanie własnych marż, ale nie są w stanie bez końca przejmować wszystkich dodatkowych kosztów.

Kurierzy i sklepy internetowe również mogą zmienić cenniki

Podwyżki paliw są szczególnie dotkliwe dla firm kurierskich. Samochody dostawcze każdego dnia wykonują setki krótkich przejazdów, często w miejskich korkach.

Jeżeli wysokie ceny utrzymają się dłużej, firmy mogą:

  • podnieść stawki podstawowe,
  • zwiększyć dopłaty paliwowe,
  • zmienić warunki darmowej dostawy,
  • podnieść minimalną wartość zamówienia,
  • przenieść część kosztów na sklepy internetowe.

Klient nie zawsze zobaczy pozycję „droższe paliwo” na fakturze. Podwyżka może zostać ukryta w cenie przesyłki albo samego produktu.

Rodziny zapłacą więcej za codzienne dojazdy

Skutki widać także bezpośrednio w budżetach gospodarstw domowych.

Samochód spalający 7 litrów benzyny na 100 kilometrów zużyje 70 litrów podczas przejechania 1000 kilometrów. Każde 50 groszy podwyżki ceny litra oznacza w takim przypadku dodatkowe 35 zł miesięcznie. Wzrost o 1 zł podnosi koszt przejazdów o 70 zł.

Przy dwóch samochodach, dłuższych dojazdach do pracy albo codziennym wożeniu dzieci wydatki mogą wzrosnąć znacznie bardziej.

Najmocniej odczują to mieszkańcy miejscowości, w których nie ma dogodnego transportu publicznego i samochód jest jedynym realnym sposobem dotarcia do pracy, szkoły lub lekarza.

Dlaczego paliwo tak gwałtownie drożeje?

Na ceny przy polskich dystrybutorach wpływa kilka elementów:

  • notowania ropy na światowych rynkach,
  • ceny gotowych paliw w Europie,
  • kurs dolara wobec złotego,
  • koszty transportu i ubezpieczenia dostaw,
  • sytuacja geopolityczna,
  • podatki i opłaty,
  • marże rafinerii oraz stacji.

Obecne napięcie wiąże się między innymi z sytuacją na światowym rynku ropy i obawami o dostępność surowca. Problemy z dostawami gwałtownie podnoszą ceny hurtowe, a następnie – z pewnym opóźnieniem – stawki widoczne na pylonach stacji.

Dodatkowym zagrożeniem jest diesel, którego dostępność na europejskim rynku jest w tej chwili szczególnie ważna dla transportu i przemysłu.

Nie wszystko podrożeje jednego dnia

Wzrost cen paliw nie oznacza, iż następnego ranka wszystkie sklepy zmienią cenówki.

Pierwsze skutki odczują kierowcy i firmy kupujące paliwo na bieżąco. Kolejnym etapem będą przewoźnicy, producenci i przedsiębiorstwa usługowe. Dopiero później część kosztów może zostać przeniesiona na klientów.

Tempo podwyżek zależy od długości umów, zapasów paliwa, konkurencji oraz możliwości ograniczenia marży. Niektóre firmy mogą w ogóle nie zmienić cen, inne zrobią to dopiero po kilku tygodniach.

Nie zmienia to jednak podstawowej zasady: im dłużej benzyna i diesel pozostają drogie, tym większe jest ryzyko, iż rachunek zobaczymy nie tylko na stacji, ale również w sklepie, restauracji, firmie kurierskiej i punkcie usługowym.

Najpierw stacje, potem paragony

Kierowcy już płacą ponad 8 zł za benzynę i ponad 9 zł za diesla na części stacji. Prognozy na najbliższe dni nie wskazują na szybki powrót do wcześniejszych poziomów.

Jeżeli wysokie ceny utrzymają się przez kolejne tygodnie, skutki odczują również osoby, które nie mają samochodu. Paliwo jest bowiem częścią ceny niemal każdego produktu wymagającego produkcji, transportu lub dostarczenia do klienta.

Największym zagrożeniem nie jest więc jednorazowe drogie tankowanie. Jest nim druga fala kosztów, która może stopniowo przejść przez całą gospodarkę i ostatecznie znaleźć się na paragonach milionów Polaków.

Źródła: prognoza cen paliw e-petrol.pl przytoczona przez Business Insider, aktualne hurtowe ceny paliw ORLEN, stawki podatków i opłat paliwowych na 2026 rok – e-petrol.pl.

Idź do oryginalnego materiału