Jeszcze niedawno przerabianie zdjęć kojarzyło się głównie z niewinnym fotomontażem, który łatwo było rozpoznać. Dziś wystarczy aplikacja wykorzystująca sztuczną inteligencję, aby stworzyć realistyczny obraz. W sieci coraz częściej mówi się o zjawisku "deepfake nudes". Program generuje nagie ciało i dopasowuje do niego twarz prawdziwej osoby. Tak w kilka chwil powstaje zdjęcie, które w rzeczywistości nigdy nie zostało zrobione. Dlaczego jest to groźne? O swoim doświadczeniu napisała Babka od histy. Jej wpis zwrócił uwagę na istotną kwestię i wywołał sporą reakcję w sieci.
REKLAMA
Zobacz wideo Sztuczna inteligencja wypiera z rynku songwriterów i artystów? Kupicha aż westchnął
"Moje zdjęcie zostało rozebrane dzięki AI przez jakiegoś obleśnego typa"
Zaczęło się od krótkiego, osobistego wpisu na profilu "Babka od histy". Autorka opisała sytuację, z którą musiała zmierzyć się w internecie. Ktoś wziął jej zdjęcie i przerobił je przy pomocy sztucznej inteligencji. Powstał obraz przedstawiający nagą postać z jej twarzą. Fotografia, choć w całości wygenerowana przez algorytm, zaczęła krążyć w sieci jak "prawdziwe" zdjęcie. W swoim poście nie kryła rozżalenia. Przyznała, iż długo zastanawiała się, czy w ogóle poruszać ten temat publicznie. Ostatecznie doszła do wniosku, iż przemilczenie sprawy niczego nie zmieni.
Czuję się paskudnie, czuję się skrzywdzona i choćby mówienie sobie, iż przecież to nie było moje ciało, kilka pomaga
- czytamy. W dalszej części zwróciła uwagę na aplikacje, które pozwalają tworzyć tego typu przeróbki. Wystarczy zwykła fotografia, a algorytm generuje realistyczny obraz nagiej sylwetki.
Do robienia tego typu rzeczy służy głównie pewna aplikacja, której użytkownicy głównie rozbierają zdjęcia kobiet i dzieci
- tłumaczy. Autorka nie zatrzymuje się jednak na własnej historii. Zwraca uwagę na szerszy problem, który w ostatnich latach pojawia się coraz częściej w kontekście sztucznej inteligencji i internetu. Jak przyznała, temat przez moment był głośny, ale gwałtownie zniknął z publicznej dyskusji. Wpis kończy ostrzeżeniem skierowanym do rodziców publikujących zdjęcia dzieci w sieci.
Ja sobie jakoś poradzę, ale jeżeli przez cały czas zastanawiacie się nad wrzucaniem do internetu zdjęć Waszych dzieci, to jeżeli to nie jest ostateczny argument, to ja już nie wiem, co nim jest.
Pod postem gwałtownie pojawiły się setki komentarzy. Wiele osób zwraca uwagę, iż problem dotyczy nie tylko jednej osoby, ale całego systemu, który nie nadąża za technologią.
Potrzebujemy na JUŻ porządnego prawa chroniącego wizerunek. Nieważne, czy to prawdziwe zdjęcia udostępniane bez zgody, czy takie przeróbki. Potrzebujemy bezkompromisowego ścigania cyberprzestępczości
- napisała jedna z komentujących. W tym samym wątku pojawia się też szersza refleksja o ochronie kobiet w internecie.
Dorosłe kobiety zasługują na ochronę przed przemocą seksualną nie mniej niż małoletni. Przekroczenie 18 lat nie czyni człowieka mniej wartościowym.
Inni internauci wskazują na odpowiedzialność instytucji i platform internetowych.
To jest przemoc systemowa. jeżeli państwo i wspólnota międzynarodowa dopuszczają do powszechnego użytku aplikacje jednoznacznie zagrażające innym, są odpowiedzialne za skutki
- czytamy w jednym z komentarzy. Pojawiły się też ważne obserwacje dotyczące skali zjawiska.
To powszechna forma cyberprzemocy wobec kobiet. Większość deepfake'ów to właśnie materiały intymne kobiet stworzone i publikowane bez ich wiedzy i zgody.
Mówi się o wolności w sieci, ale ona ma granice. Pierwszą z nich jest korzystanie z niej tak, by nie wyrządzać krzywdy innym. Niestety ostatnie lata pokazują coś zupełnie innego.
Dyskusja pod wpisem pokazała jedno. Historia Babki od histy nie jest pojedynczym incydentem, ale sygnałem, iż rozwój nowoczesnych technologii zaczyna wyprzedzać przepisy i mechanizmy ochrony wizerunku w internecie.
Deepfake w szkole. Sprawa trafiła na policję i pokazała luki w prawie
Podobna historia pojawiła się w mediach w 2025 roku i dotyczyła jednej z podwarszawskich szkół podstawowych. Jak informował serwis prawo.pl, grupa uczniów skorzystała z aplikacji opartej na sztucznej inteligencji, by wygenerować nagie zdjęcie swojej koleżanki. I tak jak w przypadku Babki od histy, program stworzył obraz nagiej sylwetki z jej twarzą. To jednak nie był koniec. Według ustaleń młodzi użytkownicy internetu namawiali innych, m.in. za pośrednictwem Instagrama, do korzystania z tej samej aplikacji.
Sprawą zainteresował się Urząd Ochrony Danych Osobowych. Prezes UODO zwrócił uwagę, iż trudno mówić tu o niewinnym żarcie. Chodzi o wykorzystanie wizerunku realnej osoby bez jej zgody, a gdy dotyczy to osoby małoletniej, pojawia się dodatkowy wymiar prawny związany z ochroną prywatności dziecka.
Zdaniem urzędu w takich sytuacjach w grę może wchodzić choćby przestępstwo związane z pornografią dziecięcą. Podkreślono przy tym, iż nie ma większego znaczenia, iż fotografia została wygenerowana przez algorytm i iż w rzeczywistości nie doszło do wykonania nagiej sesji zdjęciowej. jeżeli obraz przedstawia konkretną osobę i można ją rozpoznać, jego tworzenie oraz rozpowszechnianie może naruszać prawo.
Jak takie przypadki traktują przepisy? Czyny tego typu mogą być analizowane w kontekście kilku paragrafów. Jednym z nich jest art. 107 ustawy o ochronie danych osobowych, który dotyczy nieuprawnionego przetwarzania danych. W poważniejszych przypadkach grozi za to kara grzywny, ograniczenia wolności lub więzienia do trzech lat.
Jeszcze poważniejsze konsekwencje mogą wynikać z art. 202 §3 Kodeksu karnego, który odnosi się do produkowania, przechowywania lub rozpowszechniania treści pornograficznych z udziałem małoletniego. W takich sytuacjach kara może wynosić od dwóch do choćby piętnastu lat więzienia.
Sprawa ze szkoły pokazuje jednak, iż prawo nie zawsze nadąża za technologią. W pierwszym etapie policja i prokuratura uznały, iż nie doszło do przestępstwa. Decyzję argumentowano m.in. tym, iż wygenerowane zdjęcie nie przedstawiało jednoznacznych treści pornograficznych. Dopiero interwencja prezesa UODO doprowadziła do ponownego otwarcia sprawy, która przez cały czas jest analizowana przez prokuraturę. Czy po takich historiach zmieniasz podejście do publikowania zdjęć w sieci? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania.







