Zagrożenie jest realne. Rząd radzi się przygotować, by nie stracić dostępu do pieniędzy

warszawawpigulce.pl 1 godzina temu

Gotówka w różnych nominałach może okazać się jednym z najważniejszych elementów przygotowania gospodarstwa domowego na awarię, blackout albo inną sytuację kryzysową. Rządowy „Poradnik Bezpieczeństwa” wskazuje ją wprost wśród rzeczy, które warto mieć przygotowane w domu. Powód jest prosty: długotrwały brak prądu może oznaczać jednocześnie problemy z internetem, telefonią, bankomatami i terminalami płatniczymi. Oficjalny poradnik ostrzega, iż podczas blackoutu możemy utracić możliwość płacenia kartą, dlatego zaleca posiadanie zapasu gotówki w różnych nominałach. Nie odpowiada jednak na najważniejsze praktyczne pytanie: ile adekwatnie pieniędzy powinno to być?

Stos pieniędzy ułożonych w sejfie | Fot. Shutterstock.

Polskie zalecenia nie określają jednej kwoty w rodzaju 500, 1000 czy 2000 zł na gospodarstwo domowe. Można jednak znaleźć bardzo konkretne wskazówki w innych państwach europejskich. Holenderski bank centralny razem z bankami, organizacjami konsumenckimi i tamtejszym Ministerstwem Finansów zaleca przygotowanie gotówki wystarczającej na około 72 godziny. Przyjęto tam około 70 euro na osobę dorosłą i 30 euro na dziecko. Kwota została obliczona tak, aby wystarczyła na podstawowe wydatki, takie jak żywność, woda, leki i transport. Europejski Bank Centralny zwraca z kolei uwagę, iż w różnych państwach zalecenia oscylują wokół około 70–100 euro na członka gospodarstwa domowego albo po prostu sumy wystarczającej na podstawowe potrzeby przez trzy dni.

W Polsce rozsądnie myśleć o kilkuset złotych na osobę, a nie o wielkich oszczędnościach w szufladzie

Nie oznacza to, iż polskie gospodarstwo domowe powinno mechanicznie przeliczać zagraniczne kwoty na złote. Koszty życia są inne, podobnie jak potrzeby poszczególnych rodzin. Europejskie zalecenia pokazują jednak skalę: chodzi raczej o kilkaset złotych na osobę na najbardziej podstawowe wydatki przez kilka dni, a nie o wypłacanie z banku całych oszczędności. Dla jednej osoby może wystarczyć relatywnie niewielka kwota, podczas gdy rodzina z dziećmi, samochodem, zwierzętami albo osobą wymagającą stałego zakupu leków powinna uwzględnić większy margines bezpieczeństwa.

Praktycznie można więc potraktować trzydniowe wydatki gospodarstwa domowego jako punkt wyjścia. Trzeba policzyć, ile kosztowałaby podstawowa żywność, ewentualne leki, transport lub paliwo oraz niewielkie nieprzewidziane zakupy, gdyby przez trzy dni nie działały karty, BLIK i bankowość internetowa. o ile w domu mieszkają cztery osoby, zapas gotówki powinien odpowiadać potrzebom czterech osób, a nie jednej. Nie jest to jednak oficjalny „limit RCB” ani kwota wskazana przez polski rząd – takiego limitu w tej chwili nie ma.

Dlaczego nie warto trzymać wszystkiego w banknotach po 200 i 500 zł?

Rządowy poradnik nieprzypadkowo mówi o gotówce w różnych nominałach. Podczas poważnej awarii problem może dotyczyć nie tylko klientów. Sklepy również mogą mieć ograniczony dostęp do banków i gotówki, przez co po kilku godzinach lub dniach zacznie brakować drobnych pieniędzy do wydawania reszty. jeżeli za wodę, pieczywo czy lekarstwa trzeba zapłacić kilkadziesiąt złotych, banknot o wysokim nominale może być znacznie mniej praktyczny niż kilka mniejszych banknotów i monet.

Dokładnie z tego powodu holenderski bank centralny rekomenduje mieszaninę banknotów i monet, która pozwala możliwie często płacić odliczoną kwotą. Podkreśla również, iż zapasu nie trzeba tworzyć jednego dnia. Gotówkę można odkładać stopniowo, pozostawiając część otrzymywanego bilonu i mniejszych banknotów.

Blackout pokazał, dlaczego gotówka przez cały czas jest potrzebna

To nie jest wyłącznie teoretyczny scenariusz wojenny. Europejski Bank Centralny analizował zachowanie systemu płatniczego podczas wielkiego blackoutu na Półwyspie Iberyjskim w kwietniu 2025 roku. W obszarach pozbawionych energii problemy dotknęły terminali płatniczych, bankomatów i portfeli mobilnych. ECB wskazuje, iż właśnie w takich sytuacjach fizyczna gotówka staje się awaryjnym środkiem płatniczym, ponieważ nie wymaga działającej sieci telekomunikacyjnej ani połączenia z systemem bankowym.

Podobny scenariusz opisuje polski „Poradnik Bezpieczeństwa”. Brak zasilania spowodowany katastrofą naturalną albo celowym działaniem może potrwać kilka dni. Oprócz możliwości płacenia kartą mogą przestać działać internet, telefon, ogrzewanie, a choćby część infrastruktury wodociągowej. Dlatego przygotowanie gotówki jest wymienione obok zapasu wody, żywności, baterii, powerbanków, radia i alternatywnych źródeł światła.

Nie chodzi o masowe wypłacanie pieniędzy z banków

Ważne jest też drugie zastrzeżenie. Zalecenie posiadania niewielkiego awaryjnego zapasu nie jest apelem do masowego wypłacania pieniędzy z kont. Chodzi o wcześniejsze przygotowanie takiej kwoty, która pozwoli funkcjonować przez kilka dni bez konieczności szukania działającego bankomatu dokładnie wtedy, gdy pojawi się awaria. Holenderski bank centralny w swoich rekomendacjach wyraźnie podkreśla, iż nie ma potrzeby natychmiastowego tworzenia dużych zapasów i można budować je stopniowo. :contentReference[oaicite:5]{index=5}

Gotówka nie powinna również zastępować pozostałych sposobów płatności. Dobrym zabezpieczeniem jest posiadanie kilku niezależnych możliwości: fizycznej karty, bankowości w telefonie, odpowiednio naładowanego urządzenia i powerbanku oraz właśnie niewielkiego zapasu banknotów i monet. Rodzaj awarii może być bardzo różny – czasami nie zadziała tylko jeden bank, innym razem internet, a w najbardziej rozległym scenariuszu równocześnie sieć energetyczna i telekomunikacyjna.

Ile więc odłożyć?

Polski rząd nie wskazuje konkretnej sumy. Oficjalnym zaleceniem jest posiadanie gotówki w różnych nominałach oraz przygotowanie gospodarstwa domowego na minimum trzy dni. Europejskie rekomendacje dają jednak punkt odniesienia: zabezpieczenie powinno odpowiadać podstawowym wydatkom na około 72 godziny, a w części państw przyjęto równowartość około 70–100 euro na osobę dorosłą.

W polskich realiach sensownie jest więc przede wszystkim policzyć własne trzydniowe minimum i przygotować kilkaset złotych na osobę w mniejszych banknotach oraz monetach, odpowiednio zwiększając kwotę w przypadku leków, konieczności zakupu paliwa, opieki nad zwierzętami czy innych stałych wydatków. Nie chodzi o tworzenie domowego sejfu pełnego pieniędzy. Chodzi o to, żeby podczas kilkunastu czy kilkudziesięciu godzin poważnej awarii nie okazało się, iż pieniądze są na rachunku, ale chwilowo nie ma żadnego sposobu, aby z nich skorzystać.

Idź do oryginalnego materiału