Zew nocnego ptaka / Robert McCammon, tł. Maciej Machała, il. Maciej Kamuda, tom 1 cyklu Matthew Corbett
Dobrze, nie będę owijać w bawełnę, bo fakt pozostaje faktem: ta powieść ma 900 stron! I zrozumiem, jeżeli w tej właśnie chwili część z Was przestanie czytać tę recenzję. Liczę jednak, iż niektórzy poczują się zaintrygowana, a choćby wręcz zachęceni. Bo jeżeli książka historyczno-przygodowa ma taki rozmach, to będzie się tam działo!
Żeby z sukcesem wypełnić słusznych kilka setek stron akcją, warto mieć też niezwykłe dekoracje. Robert McCammon w jednym z wywiadów wspomniał, iż miał ochotę napisać powieść kolonialną. Niemniej Zew nocnego ptaka nie rozgrywa się ani w Afryce, ani w Indiach. Jest z naszego puntu widzenia adekwatnie jeszcze ciekawiej, bo zwykle nie kojarzymy z koloniami… Ameryki Północnej. To właśnie tam, ściślej na wschodnim wybrzeżu, w dzisiejszej Karolinie Południowej, autor uplasował świeżo założone miasteczko Fount Royal. Mamy rok 1699, a więc Stany Zjednoczone ogłoszą niepodległość dopiero za jakieś osiemdziesiąt lat, a do położonej wśród bagien osady angielskich i niemieckich kolonistów zmierza sędzia wraz ze swoim dociekliwym asystentem, by poprowadzić… proces o czary.
Po czym poznać, iż na jakimś terenie działa czarownica (bo to zwykle kobieta, czyż nie?)? Mają tam miejsce niepokojące wydarzenia, pewnikiem z poduszczenia samego diabła: ktoś został zamordowany, spłonęła czyjaś szopa, a kilkoro pobożnych niewiast i mężów poczęły męczyć koszmary. A jak sługę złego wykryć? Też prosto! Rozejrzyjmy się tylko, kto – a adekwatnie która, bo cały czas obowiązuje wstępne założenie, iż tylko córa Ewy daje się zwieść szatanowi – odstaje w naszym stadku: może ma inny odcień skóry, może wyjątkowo dobrze obrodziła mu rzepa, a może miał matkę z jakiejś podejrzanej nacji typu Portugalczycy… Taki tok myślowy przyjęli właśnie mieszkańcy Fount Royal.
Główny bohater Matthew Corbett jest głodnym wiedzy młodym adeptem prawa. Gdy stanie oko w oko z posądzaną o czary młodą, dumną wdową Rachel, jego bystry umysł natychmiast skonstatuje, iż cała sprawa śmierdzi. Nie smołą i siarką jednak, a zwykłym podłym, ludzkim szwindlem. Młodzik będzie musiał zdążyć to udowodnić zanim zapłonie stos.
Prowadząc swoje prywatne śledztwo, żądny informacji Matthew będzie odwiedzał poszczególne domy w osadzie, rozmawiał z przedstawicielami różnych zawodów i wpadał, rzecz jasna, z jednej kabały w drugą. Przygody te pozwolą nam nie tylko dobrze się bawić, ale też poznać warunki życia, zapatrywania i motywacje ludzi, którzy zdecydowali się szukać szczęścia w tej dzikiej krainie. Czy aż tak bardzo różnili się od nas?
Polecam
Anna Cała
Dostępność książek Roberta McCammona sprawdzicie w naszym katalogu: KLIK.
A dostępność innych książek z naszego księgozbioru dotyczących procesów o czary sprawdzicie tu: KLIK.










