Tamten wieczór wspominam do dziś – z mieszaniną goryczy i dziwnej satysfakcji. Grażyna, moja teściowa, wchodziła do naszego mieszkania tak, jakby to był Wawel, a ona – królowa Bona, która przybyła z nagłą inspekcją do prowincjonalnego majątku. Jej wizyty zawsze miały teatralną oprawę: łaskawy skinienie w progu, pogardliwe oglądanie kapci i ciężkie westchnienie, które miało […]