Błąkał się nocą po ulicach rodzinnego miasta, mocno chwiejąc się po porządnej dawce alkoholu. Dokąd zaszedł? Nie miało to dla niego znaczenia – przecież własne miasto, nogi same zaprowadzą do domu. Zajmowało go coś ważniejszego – głośno oddawał się filozoficznym rozważaniom.

naszkraj.online 2 tygodni temu
Słuchaj, muszę Ci opowiedzieć, co wydarzyło się ostatniej nocy. Wyobraź sobie: idę chwiejnym krokiem przez nocną Warszawę, ciemno, pusto, cicho, a ja ledwo trzymam się na nogach po solidnej dawce wódki. Gdzie jestem? Nieważne, to przecież moje miasto nogi same niosą do domu. Cała głowa zajęta ważniejszymi sprawami rozmyślam na głos, filozofuję. – Czemu ja […]
Idź do oryginalnego materiału