Kasia postawiła kubek z kawą na parapecie i spojrzała przez okno.
Przez długo czuła, iż szczęście jest zbyt piękne, by trwać wiecznie.
Oszczędzała na to mieszkanie przez dziesięć lat, pracując na dwóch etatach.
Każdą złotówkę odkładała, odmawiając sobie podróży, ubrań i nowych mebli.
„Kasieńko, postanowiłam trochę przemeblować” – dobiegł z salonu głos teściowej.
„Ta kanapa wyraźnie stoi nie tam, gdzie trzeba” – dodała Jadwiga Stanisławowa.
Kasia westchnęła i ruszyła do salonu.
Teściowa znów przyszła bez zapowiedzi, otwierając drzwi własnym kluczem.
Ten klucz kazała sobie zrobić „na wszelki wypadek”.
„Nie ma potrzeby nic przestawiać” – odpowiedziała Kasia.
„Jest mi wygodnie dokładnie tak, jak jest” – powtórzyła stanowczo.
„Jak możesz czuć się tu dobrze?” – teściowa załamała ręce.
„Tu wszystko jest nie tak, jeżeli chodzi o feng shui!”
„Oglądałam wczoraj program o przestawianiu mebli” – wyjaśniła Jadwiga.
„Jadwigo Stanisławo, naprawdę nie życzę sobie zmian” – odparła Kasia.
„Nawet jeżeli będą kosztowniejsze” – dodała, pilnując swojego spokojnego tonu.
„Tomek!” – teściowa podniosła głos na widok wchodzącego syna.
„Powiedz swojej żonie, iż w rodzinie należy słuchać starszych” – zażądała.
Tomasz zawahał się, spoglądając raz na matkę, raz na żonę.
„Mamo, może nie teraz?” – zaproponował cicho.
„To kiedy?” – warknęła Jadwiga Stanisławowa.
„Twój ojciec i ja nie młodniejemy. niedługo ktoś będzie musiał się nami zająć” – dodała.
„A u was tyle miejsca” – wskazała gestem na kuchnię.
Kasia zacisnęła zęby i poczuła narastający gniew.
Wiedziała, iż takie słowa padały już wcześniej, choć zawsze łagodniej.
„Macie piękne trzy pokoje” – przypomniała spokojnie.
„Piękne, mówisz!” – teściowa machnęła ręką.
„Piąte piętro bez windy. Wspinanie się mnie wykańcza” – poskarżyła się.
„Jest winda” – odpowiedziała Kasia.
„Czyżby? To czemu o niej nie wiem?” – zdziwiła się Jadwiga.
„Może warto spojrzeć pod nogi” – wskazała Kasia na dźwig.
Teściowa wyprostowała się z wyraźnym niezadowoleniem.
„Ta kanapa musi stanąć przy oknie” – oznajmiła bez dalszych negocjacji.
„Nie ruszam kanapy” – postawiła Kasia ostatecznie.
„Nawet jeżeli pod twoim nosem stoi złe Feng Shui” – dodała.
„To znak, iż nie słuchasz” – odpowiedziała teściowa.
Kasia poczuła, iż zaczyna tracić panowanie nad sobą.
Cieszyła się, bo mąż wrócił wcześniej, zamiast jak zwykle zostawać w pracy.
„A jeżeli powiem, iż kanapa jest tutaj najlepszym meblem?” – zapytała.
Tomasz westchnął i rozłożył ręce.
„Każdy ma prawo do swojego zdania” – stwierdził.
„Dobrze, ale chyba zgadzamy się w jednym” – odezwała się teściowa.
„Co to takiego?” – zapytał Tomasz.
„Tu mieszka troje ludzi, nie jedna” – odpowiedziała Jadwiga.
„A u was aż dwie rodziny” – dodała, sugerując kolejne problemy.
„Ustalmy jasne zasady” – zaproponował Tomasz.
„Nie będziemy zmieniać ustalonego układu mebli” – powiedział Kasia.
„Jadwigo Stanisławo, proszę o uszanowanie mojej przestrzeni” – zwróciła się do teściowej.
„W takim razie porozmawiajmy o wynajmowaniu” – odpowiedziała staruszka.
„Nie będę wynajmować własnego mieszkania” – stanęła Kasia.
„A mieszkanie jest wspólne, prawda?” – zapytał Tomasz.
„Moje?” – powtórzyła Kasia z niedowierzaniem.
„Tak, moje” – odpowiedziała spokojnie, ale zdecydowanie.
„Kupiłam je przed ślubem, z własnych pieniędzy” – wyjaśniła.
„Wtedy chyba nie ma sprawy” – stwierdził Tomasz z ulgą.
„Czyli poprosisz matkę, by respektowała moje zasady” – powiedziała Kasia.
„A ty?” – zapytała, patrząc na męża.
„Ja? Oczywiście” – odpowiedział Tomasz bez wahania.
„Powiem jej, żeby nie przychodziła bez zapowiedzi” – dodał.
„Nie rozumiem, dlaczego robisz z tego konflikt” – westchnęła teściowa.
„Sama przyznałaś, iż zaglądasz bez zapowiedzi” – przypomniał jej syn.
„Czy twoja matka często tak wchodzi do twojego domu?” – zapytała Kasia.
„Rzadko, ale zdarza się” – przyznał Tomasz.
„Mam mieszkać tutaj, kiedy tylko zechcę” – upierała się Jadwiga.
„To będzie możliwe po twoim przeprowadzce” – oznajmił Tomasz.
„A na razie proszę o telefon” – dodała Kasia.
Teściowa przez chwilę patrzyła na syna, jakby szukała w nim poparcia.
Tomasz odwrócił wzrok i napił się kawy.
„Czyli wreszcie stanowisko zostaje takie, jak było” – stwierdziła Kasia.
„Dokładnie” – potwierdził mąż.
Jadwiga Stanisławowa zebrała torebkę i ruszyła do drzwi.
„Nie przyzwyczajajcie się do mojego braku” – rzuciła na odchodzenie.
Kasia odetchnęła, słysząc trzask zamykanych drzwi.
Następnego dnia postawiła na kanapie tabliczkę z krótką informacją.
„Proszę zadzwonić przed wizytą. Zawsze” – napisała wielkimi literami.
Tomasz przeczytał treść i uśmiechnął się pod nosem.
„Nie boisz się, iż mama się obrazi?” – zapytał.
„Już się obraziła” – odpowiedziała Kasia.
„A mimo to pokaż jej jeszcze to mieszkanie” – dodał z uśmiechem.
„Przyda się jej na starość” – odparła Kasia.
„Tylko nie w tym mieszkaniu” – powiedziała, patrząc mu prosto w oczy.
===TEXT===











