
Po zakończonej kuracji antybiotykiem jelita potrzebują tygodni, nie jednego dnia, a największą różnicę robi codzienny skład talerza, nie pojedynczy preparat. Najmocniejsze podstawy w badaniach mają błonnik z wielu źródeł, produkty fermentowane i regularne pory posiłków. Wybór szczepu probiotycznego i to, czy w ogóle jest potrzebny, pozostaje decyzją lekarza lub farmaceuty, ponieważ zależy od rodzaju antybiotyku, wieku i stanu zdrowia.
Opisane niżej zasady dotyczą wąskiego okna, czyli ostatnich dni kuracji i kilku tygodni po niej. Nie zastępują zaleceń lekarza prowadzącego i nie odnoszą się do przewlekłych chorób przewodu pokarmowego, które wymagają osobnej diagnostyki. Adresatem jest osoba dorosła bez rozpoznanej choroby jelit, która skończyła krótką antybiotykoterapię i chce ułożyć jedzenie tak, żeby jelitom nie przeszkadzać.
Co antybiotyk zmienia w jelitach
Antybiotyk działa na bakterie chorobotwórcze, ale nie odróżnia ich od bakterii zasiedlających jelito grube. Skutkiem bywa przejściowe zubożenie mikrobioty jelitowej, czyli spadek liczby i różnorodności zamieszkujących ją gatunków. U części osób objawia się to biegunką poantybiotykową, u innych przebiega bez żadnych dolegliwości.
Tempo powrotu do stanu wyjściowego bywa różne. W badaniu opublikowanym w 2018 roku w czasopiśmie Nature Microbiology, przeprowadzonym na niewielkiej grupie zdrowych dorosłych mężczyzn, większość populacji bakteryjnej odbudowała się w ciągu około półtora miesiąca, ale kilka gatunków obecnych przed kuracją nie wróciło jeszcze po sześciu miesiącach. Kilka tygodni to sensowny horyzont dla poprawy samopoczucia, a nie moment, w którym wszystko wraca na miejsce.
Poza jedzeniem znaczenie ma sposób przyjmowania samego leku. Światowa Organizacja Zdrowia w materiałach o antybiotykooporności zaleca przyjmowanie antybiotyków wyłącznie z przepisu osoby uprawnionej i stosowanie się do otrzymanych zaleceń. Skracanie kuracji na własną rękę, dzielenie dawek albo odstawianie leku po ustąpieniu gorączki to decyzje, których nie podejmuje się samodzielnie ani nie uzasadnia dietą.
Probiotyki po antybiotyku, czyli co mówią wytyczne
Definicję ustaliły Światowa Organizacja Zdrowia oraz Organizacja Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa. Probiotyki to żywe mikroorganizmy, które podane w odpowiedniej ilości przynoszą korzyść zdrowotną gospodarzowi. najważniejsze są w tej definicji dwa warunki, czyli żywe komórki oraz odpowiednia dawka, ponieważ bez nich mówimy o produkcie, a nie o działaniu.
Przegląd Cochrane dotyczący zapobiegania biegunce związanej z zakażeniem Clostridioides difficile wskazał, iż u pacjentów przyjmujących antybiotyki probiotyki zmniejszają ryzyko tego powikłania, przy czym korzyść była wyraźniejsza w grupach o wyższym ryzyku wyjściowym. Europejskie Towarzystwo Gastroenterologii, Hepatologii i Żywienia Dzieci sformułowało warunkowe zalecenia dotyczące wybranych szczepów w profilaktyce biegunki poantybiotykowej u dzieci. Obie rekomendacje przypisują działanie konkretnym, przebadanym szczepom, a nie probiotykom jako całej kategorii.
Europejski Urząd do spraw Bezpieczeństwa Żywności odrzucił natomiast zdecydowaną większość zgłoszonych oświadczeń zdrowotnych dotyczących wpływu bakterii probiotycznych na organizm, uznając przedstawione dowody za niewystarczające. Wśród nielicznych oświadczeń dopuszczonych w Unii Europejskiej znalazło się to o żywych kulturach jogurtowych poprawiających trawienie laktozy u osób z jej złym trawieniem. Różnica między tym, co obiecuje opakowanie, a tym, co potwierdzono, bywa więc duża.
Dobór preparatu, dawki i czasu przyjmowania należy omówić z lekarzem albo farmaceutą, zwłaszcza przy obniżonej odporności, po zabiegach i u dzieci. Żaden opis nie zastąpi tej rozmowy, dlatego nie pada tu nazwa konkretnego preparatu.
Co na talerzu ma najmocniejsze podstawy
Bakterie jelitowe żywią się tym, czego człowiek sam nie trawi. Substancje o tej roli opisuje pojęcie prebiotyku, który według konsensusu Międzynarodowego Stowarzyszenia Naukowego do spraw Probiotyków i Prebiotyków jest substratem wybiórczo wykorzystywanym przez mikroorganizmy gospodarza i przynoszącym mu korzyść zdrowotną. W praktyce chodzi przede wszystkim o błonnik i związki towarzyszące mu w warzywach, owocach, nasionach roślin strączkowych oraz pełnym ziarnie.
Europejski Urząd do spraw Bezpieczeństwa Żywności przyjął dla osób dorosłych spożycie błonnika na poziomie 25 g dziennie jako wartość wystarczającą dla prawidłowej pracy jelit. Narodowe Centrum Edukacji Żywieniowej w materiałach edukacyjnych umieszcza warzywa i owoce u podstawy codziennego jadłospisu, a produkty pełnoziarniste wskazuje jako domyślny wybór wśród zbóż. Po antybiotykoterapii ta zasada się nie zmienia, zmienia się tempo dochodzenia do niej.
- Warzywa i owoce w każdym posiłku. Liczy się liczba różnych gatunków w tygodniu, nie jeden ulubiony produkt powtarzany codziennie.
- Produkty fermentowane. Kefir, jogurt naturalny, maślanka, kiszona kapusta i kiszone ogórki dostarczają żywych kultur bakterii jako element zwykłego jadłospisu.
- Pełne ziarno zamiast oczyszczonego. Kasza gryczana, kasza jęczmienna, płatki owsiane i pieczywo razowe niosą błonnik, którego biała bułka nie ma.
- Nasiona roślin strączkowych. Soczewica, ciecierzyca i fasola wracają stopniowo, bo po okresie skąpego jedzenia potrafią nasilać wzdęcia.
- Woda. Zwiększenie błonnika bez zwiększenia płynów u wielu osób pogarsza rytm wypróżnień zamiast go poprawiać.
Skok z jadłospisu ubogiego w błonnik na pełną porcję warzyw strączkowych w jeden dzień kończy się zwykle dyskomfortem, który bywa mylony z nietolerancją. Rozłożenie tej zmiany na dwa tygodnie u większości osób przebiega spokojniej.
Jak ułożyć dzień w tygodniach po kuracji
Największą przeszkodą w tym okresie bywa nie brak wiedzy, tylko brak siły na gotowanie po chorobie. Jadłospis z pięcioma mniejszymi posiłkami rozkłada błonnik równomiernie na cały dzień zamiast kumulować go w jednym obfitym daniu, co zwykle jest lepiej tolerowane przy podrażnionym przewodzie pokarmowym. Stała pora posiłków pomaga też odbudować apetyt, który po antybiotykoterapii bywa nieregularny.
Gotowe posiłki z dowozem bywają w tym okresie rozwiązaniem pomocniczym. Warunkiem jest sprawdzenie, co dokładnie zawiera dzień jadłospisu. Osoba, która rozważa taką opcję na przykład w Rzeszowie, zaczyna zwykle od lokalnej strony firmy, gdzie odnośnik zobacz pełną ofertę prowadzi do listy diet i ich wariantów. Porównanie ma sens wtedy, gdy obejmuje udział warzyw, pełnego ziarna i nabiału fermentowanego, a nie samą kaloryczność. W TIM Catering liczba posiłków wynika z wybranej diety, a nie z kaloryczności, i w większości diet dzień składa się z pięciu posiłków. Dostawa odbywa się w oknie nocnym między 18:00 a 7:30, więc następny dzień jest zaplanowany z wyprzedzeniem. Konsultacja z dietetykiem możliwa jest w dni robocze między 12:00 a 15:00 i to dobry moment na pytanie o dobór wariantu po chorobie.
Niezależnie od tego, czy posiłki powstają w domu, czy przyjeżdżają gotowe, sprawdzają się te same pytania kontrolne. Czy w ciągu dnia pojawia się przynajmniej jedno źródło produktów fermentowanych. Czy warzywa występują w więcej niż jednym posiłku. Czy zboża są pełnoziarniste. Czy odstępy między posiłkami pozwalają zjeść spokojnie, bez odkładania wszystkiego na wieczór.
Co przeszkadza w odbudowie
Część nawyków opóźnia powrót do formy bardziej niż brak jakiegokolwiek preparatu. Cztery z nich zdarzają się najczęściej w pierwszych tygodniach po kuracji.
- Jadłospis oparty na produktach oczyszczonych. Biała bułka, kluski i słodkie przekąski dają sytość bez błonnika, czyli bez pożywki dla bakterii jelitowych.
- Alkohol. Podrażnia błonę śluzową przewodu pokarmowego, a przy części antybiotyków bywa wprost przeciwwskazany, o czym rozstrzyga ulotka leku i lekarz.
- Pomijanie posiłków. Jeden duży posiłek późnym wieczorem u wielu osób nasila wzdęcia i uczucie ciężkości bardziej niż ta sama ilość jedzenia rozłożona na kilka pór.
- Zbyt szybki powrót do dużych porcji błonnika. Nagłe wprowadzenie otrębów, surowych warzyw kapustnych i strączków potrafi wywołać dolegliwości, które zniechęcają do całej zmiany.
Jest jeszcze jedno zachowanie, groźniejsze od tamtych czterech. Odstawienie antybiotyku po poprawie samopoczucia albo zmiana dawki bez konsultacji nie jest elementem diety ani sposobem na oszczędzenie jelit. Decyzja o długości kuracji należy do lekarza.
Kiedy dieta nie wystarczy
Objawy, które nie mijają, wymagają oceny lekarskiej, nie kolejnej modyfikacji jadłospisu. Biegunka utrzymująca się po zakończeniu kuracji, gorączka, silny ból brzucha, krew w stolcu, odwodnienie oraz szybka utrata masy ciała to sytuacje wymagające kontaktu z lekarzem, ponieważ mogą wskazywać na powikłanie infekcyjne przewodu pokarmowego.
Ostrożności wymagają też grupy o innym profilu ryzyka. U niemowląt i małych dzieci, u kobiet w ciąży, u osób z obniżoną odpornością, po przeszczepieniu narządu, po zabiegach chirurgicznych oraz przy chorobach przewlekłych zalecenia bywają inne niż ogólne i ustala je zespół leczący. Dotyczy to również sięgania po preparaty z żywymi kulturami bakterii, które w tych grupach nie zawsze są bezpieczne.
Dla większości zdrowych dorosłych obraz pozostaje jednak prosty. Kilka tygodni zwykłego, urozmaiconego jedzenia z warzywami, pełnym ziarnem i nabiałem fermentowanym, spokojne zwiększanie porcji błonnika, regularne pory posiłków oraz odpuszczenie alkoholu na czas rekonwalescencji dają więcej niż poszukiwanie jednego produktu, który miałby załatwić sprawę samodzielnie.
Artykuł sponsorowany












