DZIECI BEZ MIŁOŚCI: Syndrom deprywacji emocjonalnej u dzieci

wybudzeni.com 8 godzin temu

DZIECI BEZ MIŁOŚCI: Syndrom deprywacji emocjonalnej u dzieci

Film dokumentalny „Dzieci bez miłości” to jeden z najważniejszych materiałów poświęconych zjawisku deprywacji emocjonalnej u dzieci. Dokument pokazuje skutki braku trwałej, bezpiecznej więzi z jedną bliską osobą we wczesnym dzieciństwie. W centrum filmu znajduje się problem, którym zajmował się dr Zdeněk Matějček: co dzieje się z dzieckiem, które otrzymuje jedzenie, opiekę, czystość i nadzór lekarski, ale nie otrzymuje stałej miłości, bliskości i poczucia przynależności.

Najważniejsza teza filmu jest prosta, ale bardzo mocna: sama opieka instytucjonalna nie wystarcza. Dziecko może być nakarmione, czyste, zdrowe, pilnowane przez personel i otoczone dobrze zorganizowanym systemem, a mimo to może emocjonalnie głodować. Jeżeli w pierwszych latach życia nie ma jednej osoby, z którą może nawiązać trwałą więź, jego rozwój emocjonalny zostaje zaburzony.

Dr Matějček definiuje syndrom deprywacyjny jako zespół braków, trudności i zaburzeń zachowania, które powstały wskutek emocjonalnego zaniedbania, najczęściej we wczesnym dzieciństwie.

Film pokazuje, iż problem ten nie dotyczy wyłącznie domów dziecka, żłobków tygodniowych czy placówek opiekuńczych. Dotyczy również rodzin, w których rodzice są fizycznie obecni, ale emocjonalnie nieobecni, chłodni, obojętni lub niezdolni do stworzenia dziecku bezpiecznej więzi.

W dokumencie pojawiają się konkretne przykłady dzieci z objawami deprywacji emocjonalnej. Widzimy dzieci uczuciowo chłodne, nieufne, nadpobudliwe, agresywne, samotne, wycofane albo przeciwnie, rozpaczliwie szukające kontaktu z kimkolwiek. Niektóre nie potrafią się przywiązać. Inne powierzchownie lgną do każdego, ponieważ desperacko szukają bliskości. Pojawiają się kradzieże, konflikty, zachowania aspołeczne, obojętność, brak poczucia bezpieczeństwa, trudności w nauce i zaburzone relacje z ludźmi.

Jednym z najmocniejszych fragmentów filmu jest pokazanie, iż samotność dziecka może istnieć choćby wśród wielu innych dzieci. Sala pełna rówieśników nie zastępuje więzi. Zbiorowość nie usuwa samotności. Dziecko może być otoczone grupą, a mimo to pozostawać wewnętrznie samo. W filmie pada przejmujące zdanie: „człowiek i tak jest sam”. To jedno z najkrótszych, ale najmocniejszych podsumowań całego problemu.

Bardzo ważnym elementem dokumentu są także rysunki dzieci. Film pokazuje, iż dzieci wychowywane w warunkach emocjonalnego zaniedbania często rysują domy puste, zimne, pozbawione ludzi albo rodziny, w których brakuje matki, ojca czy rodzeństwa. Pada zdanie, iż takie rysunki można odczytywać „jak list i spowiedź”. Dziecko nie zawsze potrafi opowiedzieć, co przeżyło, ale jego rysunki, zabawy i sposób reagowania na świat ujawniają głęboki brak więzi.

Film wyraźnie przeciwstawia dwa znaczenia domu. Dom może być tylko miejscem: budynkiem, salą, łóżkiem, stołem, regulaminem i grafikiem dyżurów. Ale dom może być też poczuciem bezpieczeństwa, przynależności i bliskości. Dziecko wychowane w bezpiecznej relacji zabiera „dom” ze sobą choćby poza domem, czy to do lekarza, tramwaju, sklepu czy nieznanego miejsca. Ma w sobie wewnętrzne oparcie. Dziecko pozbawione takiej więzi może mieszkać w czystej i zorganizowanej placówce, ale nie czuć, iż gdziekolwiek naprawdę należy.

Dokument nie sprowadza problemu do prostego potępienia wszystkich form opieki zbiorowej. Rozróżnia opiekę dzienną, tygodniową, domy dziecka oraz sytuacje rodzinne. Wskazuje jednak, iż im młodsze dziecko, im dłuższa separacja od rodziców i im mniej stałej, osobistej więzi, tym większe ryzyko emocjonalnego zubożenia. Szczególnie krytycznie pokazane są sytuacje, w których dziecko przez wiele godzin dziennie lub przez całe tygodnie pozostaje poza domem i uczy się żyć bez bliskości najważniejszych osób.

Najważniejsze przesłanie filmu można streścić jednym zdaniem: dziecko nie potrzebuje przede wszystkim idealnej organizacji ani najlepszych warunków materialnych. Potrzebuje przede wszystkim trwałej, bezpiecznej więzi z jedną bliską osobą.

„Dzieci bez miłości” to film o tym, iż miłości nie da się zastąpić procedurą. Bliskości nie da się podać w zastrzyku. Poczucia bezpieczeństwa nie da się zorganizować samym regulaminem. Dziecko może przeżyć bez wielu rzeczy, ale nie może zdrowo rozwijać się bez kogoś, kto jest dla niego naprawdę „jego” osobą.

Zobacz na: Rozwój Człowieka: badanie Minnesota nad ryzykiem i adaptacją od narodzin do dorosłości
Dziedzictwo pierwszych 3 lat – prof. Alan Sroufe, Instytut Rozwoju Dziecka, Uniwersytet Minnesoty

DZIECI BEZ MIŁOŚCI: Syndrom deprywacji emocjonalnej u dzieci

https://rumble.com/v7bnl10-dzieci-bez-mioci.html

Film dokumentalny z 1963 roku przedstawia badania dr Zdeňka Matějčka nad syndromem deprywacji emocjonalnej. Pokazuje, iż choćby najlepsza opieka instytucjonalna nie zastąpi dziecku trwałej więzi z jedną bliską osobą, niezbędnej dla prawidłowego rozwoju emocjonalnego.

https://rumble.com/embed/v79gx0s/?pub=h88ld

Dzieci bez miłosci – Kinder ohne Liebe

Fragment filmu dokumentalnego Dzieci bez Miłości [Kinder ohne Liebe]

https://rumble.com/v7b8vrk-dzieci-bez-miosci-kinder-ohne-liebe.html

Dr Zdeněk Matějček i „Dzieci bez miłości”: film, którego nie chciał pokazać reżim [Dr. Matejcek – Kinder ohne Liebe]

https://rumble.com/v7b9l3g-dr-zdenek-matejcek-i-dzieci-bez-milosci.html

W latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku w Pradze nakręcono niezwykły film „Dzieci bez miłości”. Choć został zamówiony przez socjalistyczne władze, nigdy nie trafił do oficjalnej dystrybucji.

Dr Jaroslav Sturma: Na początku lat sześćdziesiątych byłem jeszcze studentem psychologii i przypadkiem, nieoficjalnie, zobaczyłem ten nowy film. Byłem tak poruszony, iż osobiście odszukałem Matějčeka i od tego czasu byłem z nim bardzo blisko związany, zostałem jego uczniem, a jego idee staram się do dziś przekazywać dalej.

– Dr Zdeněk Matějček był jednym z głównych autorów filmu. Jak mało który psycholog, naukowo badał on zbiorową opiekę nad dziećmi.

Dr Jaroslav Sturma: Społeczeństwo socjalistyczne preferowało wychowanie zbiorowe, ponieważ kobiety były potrzebne przede wszystkim w pracy, a nie w rodzinie. Ta ideologia doprowadziła do tworzenia żłobków i niedługo niemal jedna czwarta dzieci poniżej trzeciego roku życia uczęszczała do różnego rodzaju placówek. Istniały też żłobki tygodniowe, w których dzieci zostawały na kilka dni, co dawało możliwość obserwowania, jak takie warunki oddziałują na dzieci.

Wyniki były jednoznaczne. Lekarze jasno stwierdzili, iż dzieci spędzające w żłobku wiele godzin częściej chorują, a ich odporność ulega osłabieniu. W zachowaniu, co obserwowały pielęgniarki w żłobku, ale także rodzice i psychologowie, pojawiała się chwiejność emocjonalna, czasem choćby zaburzenia emocjonalne. Dzieci częściej stawały się też agresywne wobec innych, bo warunki panujące w dużych grupach oznaczały stres.

– Socjalistyczne państwo, nastawione przeciwko rodzinie, oczekiwało od dr Matějčeka i jego zespołu filmu, który przedstawi kolektywną opiekę nad dziećmi w korzystnym świetle.

Dr Jaroslav Sturma: Tym większe było zaskoczenie, gdy wyniki pokazały coś zupełnie innego.

– Film nigdy nie został oficjalnie pokazany, jednak przedostał się nielegalnie na Zachód i odniósł wielki sukces na festiwalu filmowym w Wenecji.

Dr Jaroslav Sturma: Ogromny sukces filmu w Wenecji oraz jego oddźwięk na świecie bardzo nam pomogły autorom, bo inaczej musieliby się obawiać, iż reżim nie pozwoli im dalej zajmować się tymi tematami, ale także całemu społeczeństwu, bo na oczach świata reżim musiał pokazać choć trochę ludzką twarz.
– W efekcie w socjalistycznej Czechosłowacji zlikwidowano żłobki tygodniowe, a żłobków dziennych nie rozbudowywano dalej.

Dr Jaroslav Sturma: Był też wymiar pozytywny: wpływ filmu był tak jednoznaczny, iż w latach sześćdziesiątych państwo musiało zmienić swoją politykę rodzinną. W nowym modelu to właśnie rodzinie ponownie przyznano pierwsze miejsce w wychowaniu dziecka.

Idź do oryginalnego materiału