Jeszcze nie wrócił. Ostatnio był przytłoczony pracą i coraz częściej wracał późno.

newskey24.com 2 dni temu

Jeszcze nie wrócił.

Ostatnio był przytłoczony pracą.

Wracał późno, niemal codziennie.

Katarzyna ułożyła dzieci do snu.

Poszła do kuchni, zrobić herbatę.

Jan wciąż nie wracał.

Miał teraz mnóstwo obowiązków w pracy.

Był wykończony, spóźniał się coraz częściej.

Katarzyna współczuła mu bardzo.

Starała się odciążyć go od domu.

To on utrzymywał całą rodzinę.

Tak sobie powtarzała, usprawiedliwiając go.

Po ślubie podzielili obowiązki.

Ona miała zająć się domem.

On miał zapewnić dostatek.

Urodziła trzech synów.

Jan cieszył się z każdego dziecka.

Mówił, iż chce więcej.

Katarzyna była wyczerpana.

Pieluchy, mleko, nieprzespane noce.

Postanowiła zatrzymać się przy trójce.

Jan wrócił po północy.

Był lekko podchmielony.

Zapytała, czemu tak późno.

— Kasiu, utonęliśmy w pracy — powiedział. — Poszliśmy się odprężyć.

— Kochanie! — uśmiechnęła się. — Chodź, nakarmię cię!

— Nie trzeba. Zjadłem skrzydełka. Wolę iść spać.

Nie dopytywała więcej.

Zbliżał się Dzień Kobiet.

Katarzyna chciała go uczcić inaczej.

Poprosiła matkę o pomoc z dzieckmi.

— Zajmę się wnukami — odpowiedziała matka.

— Dziękuję, mamo. Jedziemy z Janem na kolację.

Pojechała do galerii handlowej.

Chciała kupić coś specjalnego.

Sukienkę, perfumy, może bieliznę.

Marzyła o wieczorze tylko dla nich dwojga.

Chodziła od sklepu do sklepu.

Przymierzała, wybierała, odrzucała.

W pewnym momencie zobaczyła znajomą twarz.

To była koleżanka Jana z pracy.

— Katarzyna! Co ty tu robisz? — zapytała zdziwiona.

— Kupuję coś na Dzień Kobiet. A ty?

— Ja też. Ale… ty nie wiesz?

— Czego nie wiem?

— Jan nie ma teraz żadnych nadgodzin.

Katarzyna poczuła zimno w żołądku.

— Jak to nie ma?

— Projekt skończył się dwa tygodnie temu.

— To gdzie on wraca tak późno?

Koleżanka spuściła wzrok.

— Myślałam, iż wiesz o Agnieszce z działu marketingu.

Katarzyna nic nie powiedziała.

Odłożyła sukienkę na wieszak.

Wyszła z galerii bez zakupów.

W samochodzie siedziała długo w ciszy.

Nie jechała do domu.

Jechała pod biuro Jana.

Zobaczyła go wychodzącego z kobietą.

Śmiali się, trzymając się za ręce.

Wyszła z samochodu.

— Jan.

Odwrócił się, zbielał na twarzy.

— Kasiu… to nie tak, jak myślisz.

— Powiedz mi, jak jest.

Nie odpowiedział.

Milczenie powiedziało wszystko.

Zapytała tylko jedno.

— Od kiedy?

Spuścił głowę, nie patrzył jej w oczy.

Nic już nie było do kupienia na Dzień Kobiet.

Idź do oryginalnego materiału