
POSŁUCHAJ
– Witam, panie Kaziu. Pan nie na wczasach, jak wszyscy?
– Jak to mówił nieodżałowanej pamięci Himilsbach:
– Raz byłem. Na wędrownych. Był taki upał, iż mnie do dzisiaj suszy.
Eustachy Mordziak, kupiec bieliźniany na bazarze na Pl. Szembeka szczerze uradowany widokiem Kazimierza Główki, emeryta i stałego tu klienta, z serdecznością podsuwał mu mały zydelek, żeby sobie wygodnie przycupnął obok straganu.
– Jak pan widzi dookoła sami emeryci. Młodzież i „wiek średni” na wakacjach.
– Też się kiedyś wyjeżdżało. „Maluch” zapakowany po dach, dzieci na tylnej kanapie między walizkami, a my dwoje z przodu – zwinięci w paragraf, ale szczęśliwi.
– Jak to jest panie Kaziu? Niby wszystko się zmieniło, ludzie jeżdżą dużymi samochodami, a i tak tobołki trzeba dzieciakom pod nogi kłaść. Po co tyle tych ciuchów brać, skoro większości choćby dobrze się na miejscu nie rozpakuje?
– Żeby odróżniać się od innych. Kobity tak mają.
– Nie bardzo rozumiem. Przecież cała dzisiejsza moda polega na tym, żeby ubrać się tak, by być jak najbardziej rozebranym. Zresztą panie nie po to sobie tatuaże w tej chwili robią w różnych miejscach, żeby one zakryte były.
– Nikt tego nie rozumie, panie Eustachy, ale tak jest. Dlatego w tej w sytuacji każdy rozsądny mąż milczy, albo przytakuje, bo to w sumie umiarkowana cena za spokój na wczasach. Tylko, iż one podejrzliwe są i ciągle obserwują, czy to co mówi, zgadza się z tym co mu się na twarzy rysuje.
– Jak pewna jejmość z Zamościa, która pytała sąsiadkę, po czym ona poznaje, iż jej mąż kłamie?
– To proste kochana, każdy mąż, gdy tylko usta otwiera, to już kłamie…
– Inna udręka to:
– „Co się tak oglądasz za obcymi babami?
– Nie oglądam się, patrzę po prostu, żeby na nikogo nie wpaść.
– Ty i nie wpaść… Ty byś najchętniej na każdą wpadał. Żona to tylko do roboty jest w domu. Uprać ugotować, o! Ale żeby uszanować, docenić, to gdzie tam… Zobacz jaki tamta kapelusz ma, a mnie powiedziałeś, iż na oczy będzie mi spadał. Jej jakoś nie spada, a mnie by spadał…”
– I tak panie Eustachy dzień w dzień: to źle, tamto za późno, sramto niedobrze…
– Nic dziwnego, iż mężczyźni na wczasach albo liczą godziny do powrotu, albo imają się sposobów w różnych małżeństwach sprawdzonych po tysiąckroć:
– Dzień dobry, czy dodzwoniłem się do poradni alkoholowej?
– Tak, w czym mogę pomóc?
– Jak się robi mohito?
Szaser
Co tam panie na Pradze
Mieszkaniec – gazeta mieszkańców Warszawy






