Mój mąż zaczął nagle chodzić codziennie do kościoła. Pomyślałam: oho, Staszek się nawrócił, no różne rzeczy ludziom po pięćdziesiątce przychodzą do głowy. Kto wie, może odkrył w sobie powołanie? Ale okazało się, iż nie modły go tam ciągnęły, oj, nie Codziennie o siedemnastej trzydzieści zakładał płaszcz, poprawiał kołnierzyk i z powagą ogłaszał, iż idzie na […]