Okularii przez cały czas nie ma, mija tydzień odkąd ją widziałam. Mam problem z dochodzeniem do siebie i normalnym funkcjonowaniem, bo nie wiem co się stało a wyobraźnia pracuje. Okularia była zdrowa, nie jadła tylko pożerała, nie robiła ostatnio wielkich wycieczek. Ostatni raz była widziana zalegająca w cieniu wyższych traw. Nie wiem czy obraza za zajmowanie się kotami Dżizaasa i Jądrzeja mogła ją skłonić do wędrówek, raczej wątpię, bo Okularia miała zawsze na mła nieco wylane. Prędzej bym podejrzewała jakiego przystojnego nowego kocurka w sąsiedztwie, ale takowy się nie pojawił. Nie było wypadku z samochodem, na somsiedzkich podwórkach nie była od dawna widziana, nie wiem co się stało. Jest z tym mła okropnie, tym bardziej iż Okularia mła się śniła w nocy z niedzieli na poniedziałek i to tak, iż mła się obudziła, by sprawdzić czy ona przy mła nie zalega. Ech... Pamięć przynosi paskudne wspomnienia, bo rok temu umarł Ryjek. Bardzo kiepsko się z tym wszystkim czuję. Nic nie cieszy, niewiedza gniecenie. Karmię, wyczesuję resztę stadka i nie mam ochoty na nic. Powoli gaśnie we mła nadzieja na powrót Okularki. Sorry iż nie odpowiadam na komentarze, jestem na tyle rozłożona iż nie chcę teraz pisać o kocie. Muszę się trochę w sobie zebrać, co jeszcze trochę czasu mła zajmie. Obrazków i muzyczki tyż nie ma, mła nie w nastroju.






