Tego marcowego poranka Magdę trzęsło od samego rana.
Nie z zimna – ze złości.
Stała przed lustrem i ubierała syna.
Próbowała powstrzymać irytację.
Dzisiaj był Dzień Kobiet.
Święto, które mogło przejść spokojnie.
Ale znów musiała jechać do teściowej.
To oznaczało sztuczny uśmiech i złośliwe uwagi.
Pretensje i poczucie winy, które tamta wywoływała mistrzowsko.
— Magda, znowu ta kwaśna mina? — burknął Tomek, zakładając kurtkę.
— Nie mów, iż nie chcesz jechać.
— Naprawdę nie domyślasz się, dlaczego? — syknęła przez zęby.
— Znów będzie się czepiać, wytykać błędy.
Opowiadać, jak źle wychowuję Kubę.
Nawet nie spyta, jak się czuję.
Choć raz mogłaby zauważyć, iż haruję od rana do nocy.
Cała odpowiedzialność za dom spada na mnie.
— Przecież nie wychodzisz z domu — prychnął Tomek.
— Myślisz, iż praca zdalna to leżenie na kanapie?
Albo iż światło, jedzenie i ubrania spadają z nieba?
Tomek się obraził.
Nie lubił, gdy Magda przypominała mu o pieniądzach.
Choć prawda była po jej stronie.
Jej zarobki jako projektantki trzykrotnie przewyższały jego pensję.
— Może ty sam pojedziesz? — spróbowała jeszcze raz.
— Dzisiaj święto, Magda. Ósmy marca.
— Nie możesz tak zignorować mojej matki.
Dwie godziny później siedzieli w mieszkaniu Jadwigi Zaleskiej na warszawskiej Pradze.
W kącie, na rozkładanym fotelu, siedziała Kasia.
Dwudziestoletnia siostrzenica Tomka, sierota.
Teściowa wzięła ją pod opiekę pięć lat temu.
Magda i Kasia nigdy nie znalazły wspólnego języka.
Magda widziała, iż teściowa faworyzuje dziewczynę.
Bardziej niż własnego wnuka.
— Rozmawiałam z ciotkami — oznajmiła Jadwiga przy stole.
— Mieszkanie przepiszę na Kasię.
— Wy macie swoje, a ona dopiero zaczyna życie.
Po kilku dniach dokumenty były gotowe.
Z warunkiem, iż Kasia wprowadzi się po śmierci babci.
Los zdecydował inaczej.
Trzy tygodnie później Jadwiga dostała wylewu.
Przeżyła, ale potrzebowała stałej pomocy.
— Musimy się przenieść do mamy — oświadczył stanowczo Tomek.
— Sama nie da rady.
Magda przełknęła gorycz.
Przeprowadzili się.
Opieka nad teściową spadła wyłącznie na nią.
Karmienie, mycie, sprzątanie, zmiana pościeli.
Tomek wychodził do pracy, Kasia na studia.
A Magda pracowała i dźwigała cały dom.
Nikt nie zapytał, jak ona to wszystko znosi.










