Wyszła w góry i zaginęła. Po roku odnaleziono ją w podziemnej jaskini

kobietaxl.pl 2 dni temu

Życie było piękne

14 sierpnia 2017 roku, 26-letnia Rebeka Hollis, graficzka, wybrała się na wycieczkę w góry Sawtooth w stanie Idaho. Dziewczyna od trzech lat mieszkała i pracowała w mieście Boise. Była wysportowana, bardzo atrakcyjna i lubiła przyrodę. Często wyjeżdżała wędrować po popularnych szlakach w parku narodowym Sawtooth. Nie była sama, na oznaczonych trasach zawsze można spotkać innych turystów. Tego dnia pogoda była idealna. Rebeka Hollis przybyła do punktu Iron Creek Trail około godziny 10. Kamera nagrała jak wjeżdża na parking srebrną hondą civic, zamknęła auto i z małym plecakiem poszła do kiosku informacyjnego. Weszła na szlak dokładnie o godzinie 10.12. Była zrelaksowana i szczęśliwa. Wybrała trasę dla doświadczonych wędrowców, znała zasady. W plecaku miała wodę, mapę, naładowany telefon oraz małą apteczkę. Zawsze informowała bliskich dokąd się wybiera. Nie podejmowała niepotrzebnego ryzyka. Była rozsądną osobą.

Na szlaku ostatnimi ludźmi, którzy ją widzieli, była para turystów. Ich ścieżki przecięły się około 11.30. Ponoć Rebeka uśmiechnęła się do nich, powiedziała dzień dobry i ruszyła w górę. Mężczyzna pamiętał, iż miała niebieską kurtkę i szary plecak. Jego żona kojarzyła, iż dziewczyna była całkowicie zrelaksowana.

Alarm, iż coś jest nie tak, wszczęła współlokatorka, Jessica Puit. Czekała na Rebekę z kolacją. Były umówione na godzinę 19. Zaczęła do niej dzwonić, bo ta spóźniała się, a nigdy tego nie robiła. Rebeka nie odebrała telefonu. Koleżanka odczekała do godziny 21. Martwiła się i znowu dzwoniła. Bez skutku. O godzinie 23. Jessica skontaktowała się z biurem szeryfa hrabstwa Blaine. Ruszyły poszukiwania. Pierwsi ratownicy przybyli na szlak Iron Creek tuż po północy. Na parkingu stał pusty samochód Rebeki. Drzwi były zamknięte, wewnątrz funkcjonariusze znaleźli portfel, klucze, butelkę mrożonej herbaty i notatnik, którego używała do szkicowania. Telefonu nie było. Poszukiwacze mieli nadzieję, iż zlokalizują dziewczynę. Ruszyło namierzanie. Złapali słaby sygnał gdzieś wysoko, w pobliżu jeziora. Niestety po kilku godzinach stracili łączność. Mogła paść bateria lub telefon został uszkodzony.

15 sierpnia oficjalnie rozpoczęła się akcja poszukiwawcza. Zaangażowano wielu ludzi, zespoły strażników, wolontariuszy oraz wyszkolone psy tropiące. Przeczesano szlak i okolicę. Helikoptery wyposażone w kamery termowizyjne oraz drony, skanowały grzbiety górskie i doliny. Zbadano dokładnie cały obszar. choćby niedostępne miejsca. Poszukujący nawoływali, a potem nasłuchiwali jakiegokolwiek dźwięku, który mogła wydawać ranna osoba. Szukali czegokolwiek. Nic. Na czwarty dzień ruszyli w bardziej odległe tereny, tam gdzie rzadko ktoś się zapuszczał. Psy wychwyciły słabe tropy w kilku miejscach, ale nic z tego nie wyszło. Przez pierwszy tydzień Rebeki szukało ponad 200 osób. Do akcji włączyły się lokalne stacje informacyjne. W całym stanie Idaho upowszechniono zdjęcie zaginionej.

Na miejsce przybyła z Oregonu załamana rodzina dziewczyny. Dołączyli do działań wolontariuszy. Rozdawali ulotki, prosili każdego, kto może mieć jakiekolwiek informacje o Rebece, aby je przekazał. Ojciec dziewczyny mówił mediom, iż córka „jest mądra i zaradna. Gdyby została ranna, znalazłaby sposób, by wzywać pomoc. A gdyby się zgubiła, zostałaby na miejscu i poczekała, by ją znaleziono”.

Mężczyzna nie mógł zrozumieć, jak mogła tak po prostu zniknąć w biały dzień na szlaku, gdzie każdego dnia wędrowały tłumy ludzi.


Cold case – zimna sprawa

Policja pracowała równolegle badając inne wątki. Sprawdziła dokumentację finansową dziewczyny, czy nie planowała zniknięcia. Wszystko było klarowne, żadnych niezwykłych informacji. Tak samo jej przyjaciele i współpracownicy. Zero problemów. Była lubiana. Sprowadzono choćby profilera, aby ocenić, czy mogła zostać porwana.

Górzysty szlak był nieprzewidywalny. Gdyby dziewczynę zabito, byłyby jakieś ślady. A nie było żadnego. Po dwóch tygodniach powoli wygaszano poszukiwania. Departament szeryfa wydał oświadczenie, iż wyczerpał wszystkie gorące tropy. Śledztwo trwało, ale z mniejszym zaangażowaniem sił. W weekendy mniejsze grupy wolontariuszy przez cały czas poszukiwały dziewczyny. Włączyły się społeczności internetowe, specjalizujące się w nierozwiązanych sprawach osób zaginionych. Analizowano mapy, ludzie tworzyli różne teorie, proponowali nowe siatki poszukiwań.

Członkowie rodziny byli zdruzgotani, dotarło do nich, iż Rebeka może nigdy nie wrócić do domu. ale nie odpuszczali. Co kilka miesięcy wracali do Gór Sawtooth i odtwarzali ostatnie znane ruchy Rebeki.

Policja sklasyfikowała sprawę Rebeki na jako tzw. zimną, czyli cold case. Detektywi wracali do akt co jakiś czas, by szukać nowych informacji. ale nic się nie działo. Żadnych przełomów. Każdy z funkcjonariuszy czuł frustrację. Mieli świadomość, iż zawiedli.

W kilka dni przed pierwszą rocznicą zniknięcia dziewczyny, w Iron Creek Trail, zorganizowano upamiętniającą ją wędrówkę. W ostatnią drogę Rebeki ruszyło około 30 osób, byli wśród nich wolontariusze. Wszyscy byli przekonani, iż Rebeka Hollis już nie żyje. Tymczasem ona trzymała się życia ostatkiem sił. Tkwiła w pułapce około ośmiu kilometrów dalej. Do odkrycia Rebeki doszło 11 sierpnia 2018 roku, dwa dni przed upływem roku od zniknięcia.

Trzech mężczyzn z grupy eksploracyjnej o nazwie Mountain Hollow Adventures z Boise, ruszyło odkrywać i mapować system jaskiń w rejonie Sawtooth. Przywódcą zespołu był 34-letni kierownik sklepu ze sprzętem outdoorowym, Derek Pullman. Pasjonował się jaskiniami z obszaru jeziora Redfish, które nigdy nie zostały w pełni zbadane. Towarzyszyli mu Ian Moss i Trevor Lang.

Wejście do tego systemu jaskiń było mało widoczne, ukryte skalnym osuwiskiem, porośniętym roślinnością. Otwór był wąski, ale człowiek mógł się przecisnąć. Mężczyźni byli dobrze wyposażeni w odpowiedni sprzęt. Weszli do labiryntu wilgotnych i zimnych korytarzy. Pokonali długą i krętą trasę, napotkali rozgałęzienia tuneli i kilka kieszeni skalnych. Przez przypadek wybrali akurat tę drogę w głąb, a nie inną. Tunel skręcał, prowadził niżej pod ziemię. Robił się bardzo wąski, grotołazi musieli się czołgać. Później Trevor powiedział policji, iż był moment gdy zamierzali wracać, ale Derek był zdeterminowany. Musiał dojść do końca, coś go tam przyciągało. W końcu dotarli do małej jaskini. Oświetlili reflektorem skalne wnętrze i wtedy dostrzegli szary kopczyk.

Nie miała prawa przetrwać

To Ian uznał, iż widzi coś dziwnego. Zawołał Dereka, oświetlił kąt komnaty, myśleli, iż to sterta starego sprzętu kempingowego albo gruz. Ale to był człowiek. Mężczyźni dostali szoku, gdy zorientowali się, iż w tej zimnej, wilgotnej i całkowicie ciemnej jaskini, tkwi ludzka istota i przez cały czas oddycha. Stan zaniedbania oraz puls wskazywały graniczne wyczerpanie. Zorientowali się, iż to zagłodzona kobieta. Nie kontaktowała, wyglądała jakby była w katatonii. Jeden z grotołazów został z nią, dwaj ruszyli po pomoc. Trevor, przez czas oczekiwania na ratowników mówił do odnalezionej spokojnym głosem. Zapewniał, iż jest już bezpieczna. Nie reagowała. Była wewnątrz siebie, zero kontaktu z otoczeniem. Jakby była martwa.

Pomoc przybyła, z wielkim trudem wydobyto kobietę na zewnątrz. Trafiła natychmiast do szpitala St.Luke’swood River Medical Center. Otrzymała najlepszą, możliwą pomoc. Lekarze zdiagnozowali ekstremalne niedożywienie, zanik mięśni, odwodnienie, hipotermię i ogólny stan zapadnięcia fizycznego. Miała ślady po źle zrośniętych złamaniach, blizny po ranach szarpanych oraz sińce. Lekarze powiedzieli śledczym, iż nigdy nie widziano nikogo w takim stanie, kto jeszcze by żył. Pobrano odciski palców i odkryli, kim była. Wszyscy byli w szoku. Rebeka Hollis, kobieta, która zniknęła rok temu w Górach Sawtooth właśnie została odnaleziona.

Lekarz prowadzący, doktor Raymond Keller, natychmiast skontaktował się z biurem szeryfa hrabstwa Blaine, poinformował, by dano znać rodzinie i zakończyć dochodzenie. Pojawili się detektywi aby usłyszeć od Rebeki, kto jej to zrobił, niestety była w stanie krytycznym. Przybyli rodzice, gdy ją zobaczyli, matka wpadła w rozpacz. Nie rozpoznała w tym żywym szkielecie własnej, pięknej córki.

Personel medyczny stawał na głowie, by odratować dziewczynę. Powoli odzyskiwała wagę, wracała do dawnego wyglądu. Gorzej było ze stanem psychicznym.

Czytaj także https://www.onet.pl/styl-zycia/kobietaxl/tajemnicze-zaginiecie-nastolatek-w-tatrach-dzis-mialyby-blisko-50-lat/sf7ewt8,30bc1058

Jej umysł z powodu traumy, zapadł się głęboko do wewnątrz. Nie była obecna w otaczającym ją świecie. Leżała w łóżku, otwierała oczy, zaczęła obracać głowę w kierunku dźwięku lub światła. I tyle. W szpitalu podjęto decyzję o sprowadzeniu specjalisty od zaburzeń dysocjacyjnych. Przybyła Naomi Fletcher, rozpoczęła leczenie przy użyciu technik przeznaczonych dla pacjentów, którzy doświadczyli ekstremalnego stresu psychicznego. Jej wytężona praca zaowocowała. Rebeka zaczęła reagować na głos. Pojawił się przebłysk świadomości. A potem reagowała na proste polecenia, ściśnięcie ręki, mrugnięcie, obserwowanie ruchu. niedługo mogła siadać, samodzielnie pić i jeść niewielkie ilości miękkiego jedzenia. Miesiąc od znalezienia, Rebeka wypowiedziała pierwsze słowo: Ciemno.

Potem powiedziała o czołganiu i strachu. Każde słowo przyszło jej z wielkim wysiłkiem, pokazywało co przeżyła.

Samozwańczy „nauczyciel” kobiet

Podczas powrotu Rebeki do zdrowia, policja prowadziła szeroko zakrojone śledztwo. Teraz był już trop. Policjanci mogli ścigać porywacza. Okazało się, iż w ostatnich latach zaginęły w podobnych okolicznościach i w tych okolicach, aż trzy inne, młode kobiety. Nigdy ich nie znaleziono.

Detektyw Quinn zorganizował zespół specjalistów medycyny sądowej, geologów, grotołazów i ruszyli w teren. Zbadali system jaskiń, pobrali próbki, dotarli do groty, gdzie prawdopodobny sprawca miał kryjówkę. Pobrali DNA, nie było go w systemie.

Detektyw Quinn zbadał mapy topograficzne. Razem z innymi specjalistami nie potrafili wyjaśnić, jak Rebeka trafiła tak daleko od szlaku. Musiał być ktoś, kto ją do tego zmusił. Wytypowano jedno nazwisko, Gerald Frost, miał 48 lat, pochodził z Boise. Był dwukrotnie zgłaszany na policję, jako nękający turystów, włóczęga. Pojawiał się w tym terenie i znakomicie znał ten obszar. Chwalił się, iż może zniknąć w miejscach, w których nikt nigdy go nie znajdzie. Miał problemy psychiczne, chociaż nigdy nie zgłoszono z jego strony przemocy fizycznej. Było jeszcze dwóch innych podejrzanych, ale mieli alibi. Rebeka rozpoznała zdjęcie Frosta. Wpadła w panikę. Pamiętała, jak podczas wędrówki, czuła się szczęśliwa, zeszła na bok zbocza, by zrobić piękne zdjęcie krajobrazu. Wtedy usłyszała kroki i dostała cios w głowę. Obudziła się w zupełnej ciemności. Porywacz zawlókł ją w głąb podziemnych korytarzy. Nie miała pojęcia, gdzie. Zostawił związaną w jakiejś małej jaskini, bez żadnego światła. Pojawiał się i straszył, iż nigdy sama nie trafi do wyjścia. Musiała całymi dniami czekać, aż przyniesie jej wodę i jedzenie. Dostarczał, coraz rzadziej. Wmawiał jej, iż ją ratuje przed złym światem. Uczy prawdziwego życia. Nigdy nie wykorzystał jej seksualnie, ale i tak zniszczył ją psychicznie. Rok w zupełnych ciemnościach, w kompletnej ciszy, w zimnie, wilgoci, bez nadziei na ratunek. To było powolne konanie. Destrukcja psychiki.

Czytaj także https://www.onet.pl/styl-zycia/kobietaxl/ewa-poszla-w-strone-lasu-z-nieznajoma-dziewczynka-nie-wrocila/js86mzt,30bc1058

Dzięki fotografii przekazanej mediom, w końcu odkryto obozowisko Frosta. Było w niedostępnej okolicy. Ale oprawca już nie żył, leżał na ziemi obok namiotu. Umarł na zawał serca. Miał notes Rebeki, w którym opisywał jak ją uczył samowystarczalności i życia poza cywilizacją. Wypisywał, iż współczesne społeczeństwo jest pułapką, a większość ludzi jest zbyt słaba, by przetrwać. Oczywiście za cel obrał sobie pouczanie kobiet, nie mężczyzn.

Do akcji weszło FBI, agentka Laura Inisfield wspólnie z detektywem Lawrencem Quinnem ustalili, iż Frost był seryjnym mordercą, polował na samotne kobiety na górskich szlakach. W 2011 roku zabił gdzieś w jaskiniach inną turystkę, 23-letnią Amy Callahan, w 2014 roku 30-letnią Justin Alder, a w 2016 roku 27-letnią Vanessę Bright. Śledztwa były poszlakowe, ale wzór był ten sam. Nie wiadomo, ile kobiet Frost zamordował. Wiadomo, iż Rebeka była jedyną ofiarą, która przeżyła.

Rebeka wróciła do rodzinnego domu w Oregonie. Nigdy naprawdę nie dojdzie do siebie. Ten rok w jaskini, w zupełnych ciemnościach, nigdy jej nie opuści. Cierpi na ciężki zespół stresu pourazowego, ma bolesne retrospekcje, koszmary, hiperczujność i strach przed ciemnością oraz klaustofobię.

Góry Saut pozostają popularnym miejscem turystycznym. Jaskinia, w której przetrzymywano Rebekę, została zamknięta przez Służbę Leśną, oznaczona jako niebezpieczna i niedostępna dla publiczności. Jaskiń ze zwłokami pozostałych porwanych kobiet przez cały czas nie odkryto.

Źródła:

https://www.youtube.com/embed/XxrQcQEVwWA

https://www.facebook.com/100088705043075/posts/hiker-vanished-in-idaho-1-year-later-found-deep-in-a-cave-barely-recognizablein-/882628334703993/

https://www.facebook.com/Mrseedofficial/posts/hiker-vanished-in-idaho-1-year-later-found-deep-in-a-cave-barely-recognizablein-/1430903631724345/

https://ustoday.colofandom.com/nhung/hiker-vanished-in-idaho-1-year-later-found-deep-in-a-cave-barely-recognizable-2/#google_vignette

Idź do oryginalnego materiału