Drogie paliwo nie zostanie na stacji. Sprawdzamy, czy i kiedy zapłacimy więcej w sklepach

warszawawpigulce.pl 2 godzin temu

Osoba, która nie prowadzi samochodu, może mieć wrażenie, iż rosnące ceny na stacjach jej nie dotyczą. To błędne założenie – paliwo napędza dosłownie cały łańcuch dostaw, od uprawy warzyw po transport gotowego produktu na sklepową półkę, więc jego cena prędzej czy później odbija się na niemal wszystkim, co trafia do koszyka zakupowego. Pytanie brzmi, czy ten mechanizm już działa, czy to na razie tylko scenariusz na najbliższe miesiące. Odpowiedź jest złożona, ale niestety mało optymistyczna.

Alejka delikatesów z produktami. | Fot. Warszawa w Pigułce.

To już się dzieje – inflacja rośnie z miesiąca na miesiąc

Odpowiedź na pytania z tytułu jednoznaczna: podwyżki cen paliw już podbijają ogólną inflację, i to wyraźnie. Według Głównego Urzędu Statystycznego inflacja CPI wyniosła w lipcu 2026 roku 3,0 procent rok do roku, a w sierpniu przyspieszyła do 3,4 procent – to odwrócenie trendu po tym, jak w czerwcu wskaźnik chwilowo zszedł do celu Narodowego Banku Polskiego, czyli 2,5 procent. Same paliwa w sierpniu były o 24,2 procent droższe niż rok wcześniej i aż o 5,2 procent droższe niż w lipcu, a cała kategoria transportu w lipcu podrożała o 7,4 procent miesiąc do miesiąca. Efekt widać już choćby w miejscach, których nikt by się nie spodziewał – ceny biletów lotniczych w lipcu skoczyły aż o 62 procent w porównaniu z czerwcem. To pokazuje, iż mechanizm przenoszenia kosztów transportu na inne branże nie jest teorią, tylko czymś, co realnie dzieje się już teraz. Oczywiście w przypadku biletów możemy mówić o wakacyjnym trendzie, ale ten czynnik nie podbiłby cen aż tak mocno – w tym roku w grę wchodzi także paliwo.

Na razie warzywa i owoce tanieją – ale to może się zmienić

Na razie żywność w Polsce na razie wcale nie drożeje – wręcz przeciwnie. W sierpniu ceny żywności i napojów bezalkoholowych były o 0,9 procent niższe niż rok wcześniej, a w lipcu spadły o 0,8 procent miesiąc do miesiąca. To właśnie tańsza żywność częściowo równoważyła gwałtowny wzrost cen paliw i utrzymywała ogólny wskaźnik inflacji na relatywnie umiarkowanym poziomie.

Problem w tym, iż ekonomiści nie wykluczają, iż ten korzystny dla portfela układ się odwróci. Jak wskazuje Adam Zielonka, cytowany przez portal Wieści Rolnicze, jeżeli cena ropy Brent utrzyma się powyżej 90 dolarów za baryłkę, droższy transport i paliwa zaczną stopniowo przenikać do cen usług oraz żywności, a inflacja bazowa mogłaby wtedy pozostać powyżej 3 procent dłużej, niż wynikałoby to z jednorazowego efektu przywrócenia wyższej stawki VAT na paliwa. Transport to nie tylko dowóz gotowych warzyw do sklepu, ale też koszty maszyn rolniczych, nawozów, chłodni czy hurtowni – każdy z tych elementów zużywa paliwo, a jego cena prędzej czy później wpisuje się w cenę końcową produktu.

Ekonomiści ostrzegają, iż skutki drogich paliw i energii mogą być odczuwalne w bardzo różnych kategoriach produktów – w niektórych, bardziej pesymistycznych scenariuszach szczególnie mocno miałaby podrożeć kawa, choćby o 300 procent. To akurat towar, na którego cenę wpływają też inne, niezwiązane z paliwem czynniki, jak zmiany klimatu w regionach uprawy, ale rosnące koszty produkcji napędzane drogą energią i paliwem wymieniane są jako jeden z elementów tej układanki.

Skąd w ogóle wziął się ten skok cen paliw?

Na obecną sytuację złożyły się dwa niezależne czynniki. Pierwszy to decyzje administracyjne: z końcem sierpnia definitywnie zakończył się rządowy program osłonowy „Ceny Paliw Niżej”, a wraz z nim wróciła pełna, 23-procentowa stawka VAT na paliwa – sam koniec pierwszego etapu programu podniósł ceny na stacjach o około 70 groszy na litrze, niezależnie od tego, co działo się na światowym rynku ropy. To jednak czynnik chwilowy – wprowadzenie programu zniwelowało wysokie ceny, które bez niego i tak by nastąpiły.

Drugim, ważniejszym czynnikiem było niezależne od polskiej polityki odbicie cen samej ropy, która latem podrożała z około 72 do 90-100 dolarów za baryłkę w związku z ponowną eskalacją napięć na Bliskim Wschodzie i obawami o sytuację w Cieśninie Ormuz, przez którą przepływa znaczna część światowego handlu ropą.

Jak długo to może potrwać?

Miesiąc 2026 Inflacja CPI (rdr) Ceny paliw (rdr)
Czerwiec 2,5%
Lipiec 3,0% +15,8%
Sierpień 3,4% +24,2%

Analitycy Credit Agricole podnieśli ostatnio swoją prognozę inflacji do 3,3 procent na cały 2026 rok i 3,7 procent na 2027 rok, tłumacząc tę korektę właśnie niepewnością co do cen surowców energetycznych. W scenariuszu bazowym ekonomiści PKO BP zakładają, iż wraz ze stabilizacją sytuacji na rynku ropy w drugiej połowie roku inflacja utrzyma się poniżej 4 procent, a do połowy 2027 roku wróci w okolice celu NBP – zastrzegają jednak wyraźnie, iż największym zagrożeniem dla tego scenariusza pozostają właśnie ceny ropy naftowej i dalszy rozwój sytuacji geopolitycznej na Bliskim Wschodzie. Krótko mówiąc: to, czy ceny w sklepach faktycznie zdrożeją z powodu paliwa, zależy dziś w dużej mierze od czynników rozgrywających się tysiące kilometrów od najbliższego sklepu.

Idź do oryginalnego materiału